Wigilijna stonoga

Długość: 63min MP3 (45,2MB) RSS

Czy chrześcijanin powinien być Stonogą? Czy prezenty na święta to dobry pomysł czy nędzny? Czy nie masz przypadkiem ochoty wyłamać się z tradycji wigilijnej?

Martin Lechowicz

Rozmowy ze słuchaczami na tematy Biblii, Boga, księdza, egzorcyzmów. Ale głównie Biblii. Założenie jest takie, że punkt widzenia jest indywidualny, każdy ma swój i ma do niego prawo. Prowadzący też. Żadnej propagandy kościołów z jedynie słusznymi poglądami się tu nie uprawia, za to można poznać wiele ciekawych osób.

  • Lukszmar
    Lukszmar
    4 lata temu

    Czasem chrześcijanin powinien krzyczeć, gdy się dzieje komuś krzywda, a czasem warto porozmawiać z kimś prywatnie, żeby dać mu szansę na przemyślenie. Generalnie można i tak i tak i to zależy od sytuacji i na kogo ma to wpływ.

    Ja się staram trzymać pewnych prostych zasad jeśli chodzi o prezenty - daję kiedy mogę i kiedy ktoś potrzebuje, czyli w jakiś sposób mnie o tym informuje. Jeśli nikt mnie nie poinformował, to po prostu nic nie daje i mam w nosie konsekwencje, bo z tym jest więcej często problemów niż radości (nie licząc pomagania na ulicy oczywiście potrzebującym bo to jeszcze inna historia ale z tym też trzeba ostrożnie). Podobnie jeśli ktoś chce coś na święta to mu to daję, jak mnie stać czy mogę wyrazić jakiś gest. Z kolei sam niczego nigdy nie żądam, odradzam kupowanie i przeważnie sam sobie kupuję jak potrzebuję. Dopiero jak mnie nie stać na coś i ktoś zapyta się czy czegoś bym chciał to mu mówię. Z kolei Bogu głowy nie zawracam w ogóle pierdołami - proszę tylko o naprawdę istotne rzeczy, dla życia naszego tutaj.

    Tak, mikołajki w szkole były słabe.

    Dobre spostrzeżenie Hubert! dawajmy głownie prezenty tym, którzy nie mogą nam odpłacić i nie żądajmy nigdy niczego w zamian! Martinie wciąż są biedni prawdziwi :)

    Dokładnie, dajmy spokój z konsumpcjonizmem! Czasem wystarczy z kimś porozmawiać i już mu będzie miło.

    O tak, ja naprawdę pragnę miłych świąt i rzeczywiście bez awantur rodzinnych - o to się modlę aktualnie. Ja też nie znoszę dzielenia się opłatkiem i źle wspominam spotkania rodzinne. Na dodatek z jakiegoś powodu moja rodzina się przy tym upiera i w ogóle na te spotkania pomimo, że cały rok na siebie najeżdżają. Może próbują na sobie tym coś wymusić...

    Martinie, a Twoja rodzina Cię nie terroryzuje, że jak nie przyjdziesz to się śmiertelnie obrażą?

    Martinie z jednej strony dobrze, że tą kobietę wyrzucili, ale z drugiej czy ona ma w ogóle gdzie mieszkać teraz...

, żeby skomentować.