Pedałujmy się!

Długość: 91min MP3 (65,4MB) RSS

Blacha wsadzał jaja do kieszeni, dumny cham opowiadał o tym jak będzie wyglądać wojna z ruskimi, Skura opowiada kawał o Arabie a na koniec Martin wyjaśnia w końcu dlaczego tak bardzo namawia na pedałowanie.

Martin Lechowicz

Jest sprawa. Trzeba pogadać.

  • Kaziq
    Kaziq
    5 lat temu

    Ciekawe opracowanie na temat prędkości jazdy rowerem: https://www.gddkia.gov.pl/u...

  • rafic77
    rafic77
    5 lat temu

    ja jakies 12 lat temu dostalem mandat za jazde po chodniku rowerem w lublinie na ul. kunickiego, bo zawsze sie balem jechac przez tunel, tlumaczylem policjantom, ze nie mam prawka i nie znam zasad ruchu drogowego, znakow drogowych, ale i tak mi mandat wlepili, bo nie mozna po chodniku i juz.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Mimo wszystko radzę spróbować, bo nie taki diabeł straszny - to kwestia przełamania się. Statystycznie najwięcej rowerzystów ginie na przejściach dla pieszych i przejazdach rowerowych ;)

  • Ola
    Ola
    5 lat temu

    No fajnie, ale z kolei dla rowerzysty to nic miłego, gdy ciągle śmigają obok niego samochody. Ja mam wtedy duszę na ramieniu, bo boję się, że zaraz mnie coś potrąci. A na pieszych bardzo uważam.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Ja jeżdżę głownie po jezdni, podejrzewam że częściej od Ciebie, a jakoś w szpitalu nie leżę i nie leżałem ;) Rower jest pojazdem i jego miejsce nie jest na chodniku. Może i pieszego rowerem trudno zabić, ale to nic przyjemnego iść z dzieckiem na spacer i być wymijanym przez jeżdżących slalomem rowerzystów. Ryzyko związane z jazdą po drodze i chamstwo kierowców są przereklamowane :) Większym problemem jest głupota zarządców dróg.

  • Ola
    Ola
    5 lat temu

    http://wrower.pl/prawo/jazd...
    "Generalna zasada brzmi: rowerem po chodniku jeździć nie wolno (artykuł 26 Prawa o Ruchu Drogowym).
    Od tej zasady istnieją jednak trzy wyjątki. Rowerzysta może jechać po chodniku gdy:

    1. jedzie z dzieckiem do lat dziesięciu lub
    2. podczas złej pogody (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła) lub
    3. są spełnione jednocześnie trzy warunki:
    - chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości,
    - ruch na jezdni jest dozwolony z prędkością ponad 50 km/h (w terenie zabudowanym),
    - brakuje oddzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla nich przeznaczonego."

    Ja prawie zawsze jeżdżę po chodnikach (po jezdni tylko na małych uliczkach), bo zwyczajnie boję się jechać wśród tych wariatów drogowych którzy rowerzystów traktują jak śmieci. Tylko że dotychczas byłam przekonana, że mogę sobie jeździć po chodniku, jeśli tylko ma on 2m szerokości, a dopiero dziś, po lekturze zacytowanego artykułu, zorientowałam się, że umknęły mi pozostałe dwa warunki, które muszą być spełnione JEDNOCZEŚNIE. Czyli w praktyce wychodzi na to, że rowerzyści są zmuszeni jeździć po jezdni wszędzie tam, gdzie nie ma ścieżek rowerowych, bo praktycznie w całym mieście jest ograniczenie do 50 km/h :/ Gratuluję ustawodawcom! Gdybym stosowała się do tego idiotycznego przepisu, to w obecnej chwili albo leżałabym w szpitalu, albo codziennie musiałabym faszerować się lekami uspokajającymi. Na szczęście jeszcze nigdy nie dostałam mandatu za jazdę po chodniku, a już nie raz mijał mnie radiowóz lub samochód straży miejskiej :P Najwyraźniej policjanci lub strażnicy miejscy to też ludzie ;)

  • Andrew
    Andrew
    5 lat temu

    Fajna audycja.

  • Lukszmar
    Lukszmar
    5 lat temu

    Ciekawa definicja wolności tu padła Martinie - wolność to wtedy kiedy nie ma przemocy i jest dobrowolność umów. Może należałoby to nazwać wolność idealna według Lechowicza :).

    Ja przewiduję, że wojna nuklearna to będzie tylko przy jakiś międzynarodowym szerokim konflikcie z Rosją (w stylu III wojna światowa) i mam nadzieję, że skończy się po 1-2 uderzeniach, bo wtedy ludzie zaczną srać w gacie, że to koniec świata się zbliża i pójdą po rozum do głowy.

    Lol, polskość od Boga, a ruskość od szatana - genialne to było Martinie :P

    Dla niektórych patriotyzm i ojczyzna to chyba jednak jest ważniejsza niżeli Bóg i Jezus. Przy najmniej rozumieją je w kategoriach matki boskiej - matka boska to taka postać co wie, że jak ruski idzie to trzeba dać w mordę i zasady o miłosierdziu itp., przestają zupełnie obowiązywać, a wszystko zostanie wybaczone na pewno :P.

    Zaczynam w ogóle myśleć, że cześć ludzi to już nie może się doczekać tej wojny - rozpierducha, będzie można kraść i gwałcić, strzelać do ruskich i ogólnie ludzi, itp - cudownie xD.

    Ja bym sobie Martinie od czasu do czasu pojeździł rowerem elektrycznym. Nie mniej jednak samochodu bym na rower nie zamienił. Gdyż, auto czasem się jednak przydaje w trudnych sytuacjach i dalszych trasach i znowu nie psuje się, aż tak często (chociaż fakt bywa kłopotliwe). Z kolei roweru nie mam gdzie trzymać i łatwiej jest go ukraść (spod bloku i klatki ciągle znikają). W zimie czy jesieni czasem trudno się jeździ jednak i mało wygodnie. Na dodatek jest niebezpiecznie, bo właśnie niektórzy ludzie zachowują się jak idioci i królowie drogi. Jak im pokażesz palec to niektórym wręcz odbija i dostają furii (road rage :P).

    Mnie się rower psuł bardzo, taki co kiedyś kupiłem w Makro :P. Fakt, naprawić dość łatwo o ile się pamięta o wożeniu ze sobą kluczy.

    Martinie, przypominam że latem z Kaziqiem, Karoliną i Tobą jeździliśmy najczęściej chodnikiem nad Zalew :).

    Ostatecznie też polecam rower jako dodatkowy środek transportu (oprócz samochodu) i uważam, że od czasu do czasu część kierowców mogłaby się przesiąść na niego.

    Hehe, jak kiedyś się wkurzę to rzeczywiście sprzedam auto w cholerę.

    Z tymi zakupami większymi online to dobry pomysł. Muszę zacząć to robić... Chociaż z drugiej strony nigdy nie wiadomo kogo się pozna w kolejce ;).

    Haha Kaziqowi się wydaje tylko, że wolno jeździ, ale fakt potrafi wolno i nawet na mnie patrzył czy gdzieś nie wpadam do rowu :).

    Tak, więcej ścieżek rowerowych! :)

    Fajna audycja Martinie! :).

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    To jak mam zaznaczyć, że to żart, ironia albo celowa przesada?

    No przecież nie będę załączał ulotki do każdej audycji. Muszę trochę liczyć na słuchaczy, że dołączą do zabawy i wyczują klimat.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    A może, może być.
    Ale rzadko kiedy jest.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    E tam, jak ktoś wie co robi, to auto może być optymalną opcją. Wybrać starsze, małe auto które pali połowę tego co imponujące 6-siedzeniowe smoki i rzadziej się psuje, a w dodatku można je częściowo naprawiać samemu. No albo płacić mechanikowi ćwierć tego co właściciele nowoczesnych elektronicznych fur. Zorganizować sobie dojazd tak, aby jechać w odwrotnym kierunku niż 3/4 kierowców albo poza godzinami szczytu. Zresztą mnie korki nie irytują - jak będę to będę, po co się stresować czymś na co nie bardzo mam wpływ. Posłucham radia, muzyczki, audycji Martina, przygotuję plan na następny dzień, pomedytuję. Jak dzienna temperatura na stałe wzrośnie powyżej 10 stopni, to pewnie się na rower przesiądę, ale raczej mało kogo przekonasz, że klimatyzowane pudełko z wygodnym siedzeniem, radyjkiem i dużą ilością miejsca na torby, zakupy czy dzieci potrafiące pędzić bez wysiłku 100km/h NIE jest komfortem wartym pewnych poświęceń. Zresztą wcale nie tak dużych. Kiedyś mi wyszło z obliczeń, że komunikacja miejska byłaby dla mnie nieznacznie tylko tańsza na dłuższą metę, a przynajmniej nie marznę i nie moknę.

    Co nie zmienia faktu, że ogarnia mnie dziwne uczucie, kiedy wracając z biura swoją pustą trasą mijam setki samochodów stojących w odwrotnym kierunku, w których biznesmeni przemieszczają się z biurowców w centrum do swoich domów pod miastem. Wracają z wykańczającej pracy, której prawdopodobnie w ogóle nie lubią, podczas frustrujących godzin szczytu, do zakredytowanych na 30 lat domostw, bo obcemu facetowi nie będą napychać kieszeni wynajmem przecież, z dziećmi, które jak się okazało nie są słodkimi potulnymi szkrabami, uwięzieni w samonapędzającej się pętli bez wyjścia.

    I co najgorsze, z własnej winy...

  • stach
    stach
    5 lat temu

    pkt. 1 rzadko???? 2 i 3 nie występują ??? Znam mnóstwo takich przypadków. Poznaj branżę budowlaną i zaradne babki z dwójką dzieci.

    Kobieta odwożąca dzieci do szkoły musi pracować żeby zarabiać na ... samochód?? what?

    Problem polega chyba na tym, że patrzysz na sprawę przez pryzmat siebie. Tobie się fajnie jeździ, więc kobiecie z dzieckiem też.
    Sam zaraz po studiach jeździłem przez 3lata rowerem przez 12 miesięcy w roku i nie wmawiaj mi, że mówię, że się nie da jeździć rowerem, bo tak nie powiedziałem. Da się. Do czasu ... jak trzeba odwieźć dzieci do żłobka, przedszkola lub szkoły, zrobić po drodze zakupy, skoczyć z dzieckiem do lekarza/ apteki i napieprza deszcz/grad/śnieg/wiatr (do wyboru). I nie masz na to całego dnia tylko godzinę. Takich ludzi w Polsce jest od groma.
    Każdy mógłby opowiedzieć swoją historię. Nie znam ich i ich nie oceniam.

    A tak na marginesie - sezon grzewczy w Polsce trwa 230 dni w roku. Moja branża, wiem co mówię :)

  • Łukasz
    Łukasz
    5 lat temu

    Słowa też mogą ranić Martinie, ktoś może nie zrozumieć ironii, chyba ty o tym tyle krzyczałeś... A potem się skończy pogromami na kierowcach samochodów.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    To ja widocznie nie jestem człowiekiem, ja mam jakąś inną naturę. Przecież łatwo policzyć, że oszczędzili obaj na paliwie i to sporo.

    W którejś tam mojej pracy, pamiętam, że kolega dojeżdżał taksówką. Bo wyliczył, że jest taniej niż mieć własny samochód. To był programista - umiał liczyć.

    Zdaje mi się, że z tym jest tak samo jak ze studiami: nie ważne czy to potrzebne, czy się przyda, czy się kalkuluje - no po prostu trzeba i już.

    Okropna mentalność.

    Ale na pewno nie jest to natura człowieka.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    No jak się nie da to się nie da, ale bez przesady. W praktyce punkty 2 i 3 nie występują, punkt 1 rzadko, a o 4 nie mówiłem. Mówię: łatwo sprawdzić obserwując ludzi, którzy jadą rano do pracy. Większość samochodów pusta.

    Paradoks w ogóle bywa taki, że wymieniona matka dlatego odwodzi to dziecko do przedszkola, bo sama idzie do pracy. A idzie do pracy, bo musi zarabiać... na samochód. Ludzie sobie sami problemy robią, bo dostają paniki na samą myśl, żeby zmienić styl życia.

    Poza tym na rowerze też można odwieźć dziecko, ludzie to robią. Oczywiście ci, którzy nie kierują się w życiu mottem "nie da się".

    Ludzie, nie oczekuję przecież od każdego jednego, żeby wziął się za rower. Ale dla jakiejś połowy z tych co to do pracy koniecznie samochodem muszą zupełnie realne i korzystne byłoby korzystać z alternatyw.

    Problem naprawdę nie jest w tym, że - jak próbujesz udowadniać - to jest nieoptymalne. Problem prawdziwy jest w tym, że to jest dla nich nie do pomyślenia. Bo co sąsiedzi powiedzą, bo prestiż, bo tak trzeba, bo co to będzie i inne wymówki.

    Nie wiem czy wiesz, ale ja mam 38 lat, a nie 18 i większość życia też jeździłem do pracy. I wyobraź sobie - dało się. Rowerem. I naprawdę nie ja jeden.

    Z doświadczenia mówię, że się da i to jak najbardziej realne i korzyści daje duże. Nie wiem z czego ty mówisz, że się nie da - z braku doświadczenia?

    A może z doświadczenia też? Dziecko ci spadło z roweru jak je wieźć próbowałeś? Zima trwa u ciebie 10 miesięcy w roku? Wpadłeś w długi przez rower? No skąd te protesty straszne, że nie i nie, bo nie?

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Aha, jak tak to tak ;

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    O ludzie, co taka spina? To jest luźniejsza audycja, wiadomo, że jest przesadzona. Popieprzona dla smaku. Czy tam: posolona. Co mam teraz kwantyfikatory definiować przy każdym zdaniu, które mówię? To audycja informacyjno-publicystyczno-rozrywkowa, a nie wykład na UJ.

    Przecie nie postuluję żadnego przymusu. Namawiam, nie zmuszam. Zachęcam, nie nakazuję. Mogę uważać kierowców za bezmyślnych, którzy działają wbrew swojemu interesowi. Tak samo ktoś może uważać rowerzystów za głupich. W sumie nie wiem dlaczego, ale czemu nie.

    A co ja robię innego niż pomaganie tym zapracowanym ludziom? Sprzedadzą samochód, kupią rower i już nie muszą pracować po 12 godzin, tylko 8. Do czego zachęcam.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    E tam, ja za swój zapłaciłem.
    Jeżdżę kapitalistycznym rowerem.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    EEE tam, nie dorabiaj teraz ideologii o tych, którzy płaczą, że im brakuje. W audycji nazwałeś popieprzonymi ludźmi WSZYSTKICH jeżdżących samochodami, zamiast rowerem.

    Powiem tak: Jeździsz rowerem, jak wielu innych - no i fajnie, ale nie rozumiem po co robisz idiotów z ludzi jeżdżącymi samochodami. Niech każdy jeździ, mieszka, kupuje to co mu się podoba. Chcesz, żeby wszyscy byli tacy jak ty?

    Są rzeczy, które się opłaca i rzeczy, które warto. Dla niektórych warto kupić samochód, lub mieszkanie na kredyt i mi nic do tego. To ich życie.

    A wracając do tych, "Którzy pracują tak dużo, że nie starcza im czasu na korzystanie z tego wszystkiego co sobie kupili", to jak się o nich tak martwisz to im pomóż. Nazywanie ich na antenie popieprzonymi ludźmi, na pewno im nie pomoże.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    I tak się martin sprzedał dla "darmowego" rowera. Jesteś obŻydliwym socjalistą! :-)

  • stach
    stach
    5 lat temu

    "A co ma do tego charakter pracy i obowiązków rodzinnych? "
    1. a to, że matka rano odwozi jedno dziecko do żłobka i drugie do przedszkola,
    2. a to, że mąż odwozi rano najpierw żonę,
    3. a to, że koleś ma auto służbowe i po drodze zabiera pracownika/ów,
    4. a to, że po drodze do roboty odbiera zamówiony materiał ...

    nie wiem czy wiesz, ale ludzie mają rodziny, dzieci i nie wszyscy mogą pracować zdalnie. Dojeżdżanie autem to dla nich najlepsza opcja i to nie powód, żeby robić z nich idiotów.

    Nie da się spowodować, żeby ludzie jeździli po 4-5 osób w samochodach jeżdżąc wspólnie z sąsiadami bo to utopia.

    Sam piszesz, że badania dotyczą jazdy tylko w szczycie, do tego przy pięknej pogodzie pewnie....

  • Stefan
    Stefan
    5 lat temu

    Ludzie śmigają samochodami w pojedynkę ponieważ to wynika z problemów w dzieleniu się swoimi dobrami. Już mówię o co chodzi: kiedyś dwóch kolegów dojeżdżało w jedno miejsce, każdy z innego punktu miasta. Jeden miał do miejsca docelowego po drodze, a drugi mieszkał nieco dalej. Uzgodnili że będą się podwozić. Po krótkim czasie temu co mieszkał dalej zaczęła skakać gula, że musi podjeżdżać do drugiego, a ten pierwszy, że musi odwozić drugiego i palić dodatkowe paliwo. Na konie pokłócili się i każdy jeździł sam. Dzisiaj już ze sobą nie rozmawiają.

    Zwyczajnie każdy liczył w głowie każdy gram spalonego paliwa, swój czas i zużycie samochodu, i jeszcze pewnie bolało ich to że muszą jechać czyimś autem, tracąc swoją niezależność, przecież mogliby swoim po swojemu.

    Dlatego właśnie, że człowiek ma taką a nie inną naturę, ludzie będą wybierali jazdę w pojedynkę. Oczywiście będą jakieś przypadki ludzi dobrej woli. Ale moim zdaniem jak człowiek tylko poczuje, że dokłada do biznesu to się wycofuje. Trzeba by hojnie płacić swoim "szoferom", żeby byli zadowoleni, co za tym idzie wystarczyłoby pewnie dołożyć parę groszy i wyszłoby na to samo co jeżdżenie swoim autem.

    Z tego powodu niektóre państwa wprowadzaja pewne bonusy dla tych co jadą co najmniej z jednym pasażerem. Popatrzcie uważnie:

    https://www.youtube.com/wat...

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Ayayay! Pomyuka.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    O, i taka definicja powinna być w wikipedii.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    A co ma do tego charakter pracy i obowiązków rodzinnych? No rozumiem jak się jest taksówkarzem albo motorniczym, ale ileż jest tych wyjątków?

    Stań kiedyś rano na parę minut i popatrz ile osób jedzie pełnym samochodem. Co tam pełnym - w dwie osoby chociaż.

    Gdybyśmy się kierowali faktami i liczbami, a nie wyłącznie lenistwem to byśmy musieli powiedzieć, że większość ludzi nie może sobie pogodzić pracy i obowiązków rodzinnych z codzienną jazdą samochodem! Rekreacyjnie w weekend to co innego.

    Zbadano w Poznaniu czas dojazdu (realny czas - od drzwi do drzwi) w porannym szczycie, wyniki można znaleźć tutaj: https://www.gddkia.gov.pl/u...

    W praktyce najszybszy jest w mieście motocykl, zaraz za nim rower. Samochód jest na końcu.

    Przy okazji, w tym raporcie jest mnóstwo ciekawych statystyk z wielu krajów. Polecam kliknąć. Można się zdziwić.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Ja jeszcze nie widziałem, żeby ktoś stojąc godzinę w korku miał minę jakby spędzał przyjemnie czas.

    A mijałem takich wielu, czy to motorkiem czy rowerem.

    Ale słusznie: jak ktoś coś kocha, to nie liczy pieniędzy! I bardzo dobrze.

    Z tym, że trudno mi uwierzyć, że aż dla połowy Polski największą miłością jest samochód.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Bardzo dobrze oddana myśl.

    Z tym, że trzeba zaznaczyć, że ci wszyscy popieprzeni ludzie, o których mowa, to nie są milionerzy, którzy srają pieniędzmi. Nie ich mam na myśli. To są ludzie, którzy narzekają cały czas na to, że im brakuje. Którzy żyją większość życia w długach, Którzy pracują tak dużo, że nie starcza im czasu na korzystanie z tego wszystkiego co sobie kupili. Znam ludzi, którzy żyją w dwie osoby w domu, gdzie są dwa piętra i miejsca dla trzech rodzin. Czy ty znasz samych prezesów banków? Aż tak dużo to ich znów nie ma.

    Biorąc to wszystko pod uwagę spróbuj opowiedzieć to samo używając tej samej ironii.

    Uda się tym razem? Spróbujmy. Dobry trening pisarski w każdym razie.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    W świecie Apple mają takie przysłowie na swoich przeciwników "Nie stać cię i dorabiasz ideologię"

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Nie wszyscy maja taki charakter pracy i obowiązków rodzinnych, aby to pogodzić z codziennym jeżdżeniem rowerem. Rekreacyjnie w weekend to co innego. Po co oczerniać innych, zwłaszcza tych w drogich samochodach, dla polepszenia sobie samopoczucia?

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Martin nazwał tych co jeżdżą samochodem zamiast rowerem ludźmi "popieprzonymi". Wydaja na paliwo, OC, naprawy zamiast zimą elegancko wozić dziecko do żłobka o 7 rano na foteliku w rowerze. No debile normalnie.
    Poszedłbym dalej: ci kretyni co maja domy i duże mieszkania, a mieszkają w 2-3 osoby!! No nienormalni jacyś, wydają na ogrzewanie takich powierzchni zamiast mieć dwa pokoiki ca. 35m2
    Albo ci co mają nie daj Boże jacht, to dopiero czubki! Używają go przez 2 miesiące w roku. Przecież to się nie kalkuluje !!!

    Mam nadzieję, że doborze wpisałem się w punkt widzenia prowadzącego ;)

    P.S. Jeżdżę samochodem i nie uważam się za "popieprzonego", ani nikogo z innych uczestników dróg. Dziękuję wszystkim rowerzystom, którzy nie myślą tylko o sobie i jeżdżą w miarę możliwości chodnikami. Tak jest bezpieczniej i sprawniej. Niech każdy jeździ sobie czym chce w czym problem? To radio wolnościowe podobno...

  • Stefan
    Stefan
    5 lat temu

    Kierowcy, który lubi jeździć samochodem dla przyjemności, nie przekonasz żadnymi argumentami. A w samochodzie można spędzić bardzo miło czas. Poza tym chodzi też o nie podejmowanie wysiłku fizycznego, bo nie po to Polacy zarabiają tak dobrze, żeby się teraz na rowerach męczyć.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Wojsko to mięso armatnie do zabawiania przeciwnika na czas ucieczki władz do innego kraju.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Boże chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami jakoś sobie poradzę. Wojna z Rosją będzie wyglądała tak:
    Cywile zasną w Polsce i obudzą się w Rosji. Jeśli chodzi o wojskowych zależy od machania szabelką. Tyle.
    Jeśli chodzi o pedałów, to powiem, że ludzie powoli zdają sobie sprawę, z tego, co mówisz, ale to nie jest lek na całe zło. Casus Holandii, czy Kopenhagi. Rozwiązaniem jest niestety tylko zbiorka. Albo dorobienie kilku jezdni pod ziemią.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Skóra? Nie znam człowieka. skUra, panie Skura! :)

, żeby skomentować.