Odcinek matrymonialny

Długość: 115min MP3 (68,8MB) RSS

Dziś razem z gośćmi opowiadamy o różnicach między kobietami i mężczyznami i o tym jak sobie z nimi radzić. Kilka opinii dzieci, skecz i na koniec muzyczka z najlepszego serialu o małżeństwie na świecie.

Becia

Prawniczek, czyli o prawie łopatologicznie

  • stach
    stach
    7 lat temu

    Za prawdę powiadam Wam, Jest dobrze gdy mężczyzna jest sam ... przez jakiś czas. Można dzięki temu więcej osiągnąć w życiu, poświęcić się ważnym sprawom. Kobiety, zwłaszcza polki oczekują więcej niż są w stanie zaoferować i to jeszcze z pretensjami. A przcież bardziej kobiece kobiety i to z posagiem są za granicą :)

  • stach
    stach
    7 lat temu

    Droga Becio, jak gość był na antenie to niestety muzyka bardzo zaguszała, poza tym audycja bardzo ciekawa.

  • Lukszmar
    Lukszmar
    7 lat temu

    Ja tylko dodam tylko tym razem, że życzę wszystkim udanych, szczęśliwych i jak najdłuższych związków :).

  • Perspektywa
    Perspektywa
    7 lat temu

    Jasne, życzę więc natchnienia w poszukiwaniu dobrych tematów. : D

  • Becia
    Becia
    7 lat temu

    ten był wyjątkiem wywołanym moją sytuacją życiową i nie tylko. następne już będą w temacie prawniczym :)

  • Perspektywa
    Perspektywa
    7 lat temu

    Bardzo dobry, życiowy odcinek! Jednakże było by fajnie jakbyś w przyszłości ponownie poruszała jakieś bardziej "prawnicze" tematy. : ) Odcinki o sądach i bankach były bardzo ciekawe.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    7 lat temu

    Ale daj ją trochę ciszej, bo rozprasza faktycznie.

  • Becia
    Becia
    7 lat temu

    ta muzyka ułatwia mi prowadzenie audycji, więc bez względu na to, czy będzie na nią moda, czy nie, lecieć będzie. wybacz.

  • stach
    stach
    7 lat temu

    Szkoda, że bezsensownie emitowana muzyka w tle (zgodnie z kretyńską modą) bardzo utrudnia słuchanie słowa i koncentrację na nim.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    7 lat temu

    Dobra dysputa!
    Dobrze, że były potem różne zdania, bo na początku trochę za dużo oczywistości.

    Kto nie słuchał, to zaznaczam, że tym razem mało było o prawie i sądach, za to dużo o płciach.

  • Tomek Szczepański
    Tomek Szczepański
    7 lat temu

    Hej, bardzo ciekawa audycja!
    Nie sposób skomentować wszystkiego, o czym mówiliście, ale od siebie dodam jedną, małą cegiełkę na ten temat.

    Chodzi mi o jedność pomimo różnic. Słowo klucz: „jedność”.
    W Biblii jest napisane: „opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem”. Jedno ciało? Czy chodzi tylko o seks, o przytulenie? Myślę, że nieraz ludzie nie doceniają tej jedności, jakiej można doświadczyć tylko w małżeństwie.

    Ale najpierw mała ciekawostka językowo-techniczna. Użyte w tym tekście słowo „złączyć” jest określeniem z języka technicznego i oznacza bardzo, bardzo silne połączenie. W inżynierii znamy wiele sposobów łączenia materiałów (sklejanie, zgrzewanie, lutowanie, spawanie). Tutaj mowa jest o najmocniejszej formie połączenia. Kiedy ludzie odkryli możliwość spawania (najsilniejsze z połączeń), w języku hebrajskim zaczęto je nazywać właśnie tym słowem „złączyć” – użytym w przytoczonym cytacie.
    Połączenie spawane polega na nadtopieniu obydwu materiałów, a w miejscu ich zetknięcia wprowadza się jeszcze trzeci materiał (tak zwane spoiwo), które wtapia się w obydwa materiały i łączy je. Połączenie to jest na tyle silne, że samo miejsce łączenia bywa mocniejsze, niż łączone materiały.
    Kilka przykładowych analogii między połączeniem spawanym, a tym połączeniem dwojga ludzi, o którym mówił Bóg.
    - Obydwa materiały muszą zostać nadtopione (zmienić trochę swój kształt). Podobnie dwoje ludzi – zachowuje swoją tożsamość, ale zmienia się trochę.
    - Spawanie nie zaistniałoby bez spoiwa – jest nim Bóg.
    - Jeśli spróbujemy rozerwać zespawane materiały – nie uda nam się to bez trwałego uszkodzenia tych materiałów. Podobnie jest z małżeństwem…

    Myślę, że większość problemów, o których rozmawialiście w audycji, bierze się stąd, że ludzie chcą żyć, jak małżeństwo, ale nie chcą złączyć się ze sobą tak mocno. Być może boją się, że zatracą swoją tożsamość. Być może nie potrafią zaufać tej drugiej osobie, że właśnie z nią chcą być tak silnie połączeni. Próbują więc wykonywać takie czynności, jakby byli ze sobą tak silnie połączeni – ale ich związek jest zbyt „luźny”. Co się wtedy dzieje? Wszystko trzeszczy, skrzypi, terkocze, trze się o siebie i zużywa…

    A teraz mniej abstrakcyjnie, a bardziej z życia. Kiedyś myślałem, że wspólne życie, to sztuka kompromisów. Muszę przyznać, że odkryliśmy z Ewą coś dużo fajniejszego, niż kompromis. Owszem, kompromis czasami się przydaje, jako tymczasowe rozwiązanie, ale na dłuższą metę kompromisy nas męczą! Odkryliśmy, że kiedy mamy różne zdania – dużo wygodniej będzie dojść do jedności…
    W kompromisie uczymy się uszanować zdanie drugiej osoby – to jest cenne! Ale każdy pozostaje przy swoim zdaniu, które uważa za lepsze, niż zdanie drugiej osoby. Są tarcia, obydwie osoby nie są do końca usatysfakcjonowane, bo obydwie muszą trochę ustępować – a to (nie ukrywajmy) nigdy nie jest do końca przyjemne. Dużo wygodniej jest mieć jedno zdanie…
    Jak to zrobić? Rozmawiać tak długo, żeby udało się naprawdę zrozumieć drugą osobę. Nie zrozumieć, co myśli i uznać, dlaczego nie ma racji. Zrozumieć, jakie potrzeby drugiej osoby skłaniają ją do takiego zdania. Jeśli naprawdę kocham tę osobę, jej potrzeby są dla mnie ważne. Wtedy jej opinia staje się dla mnie ważna. Kiedy oboje zrobimy to samo – trudno byłoby nie dojść do wspólnego zdania na koniec.
    Owszem – to jest czasochłonne! Ale gdzie nam się spieszy? Mamy całe życie, żeby ze sobą rozmawiać, wciąż odkrywać siebie nawzajem… To nas łączy, spaja w „jedno ciało”.

  • Becia
    Becia
    7 lat temu

    http://www.youtube.com/watc... to z wizją :)

, żeby skomentować.