Non gradus anus rodentum 4 komentarze 2014-07-03

Samochód to zło

Długość: 64min MP3 (46.3MB) RSS

Powiedzmy sobie szczerze - samochód zmienia ludzi...

Martin Lechowicz

"Non gradus anus rodentum" mówimy wtedy, kiedy chcemy powiedzieć "mam to w dupie" bez ściągania krawata. Martin Lechowicz w audycji na żywo ze słuchaczami nie boi się powiedzieć twardo: anus!

  • Lukszmar
    Lukszmar
    10 lat temu

    Homoś to nowomowa JKM :P.

    E tam, JKM mówi trochę łamaną angielszczyzną, ale nie było tak tragicznie. Ja autentycznie zrozumiałem o co chodziło, mniej więcej :P.

    Ja tam słyszę też mały pogłos "g" króciutko na końcu.

    Odnośnie samochodów oczywiście Martin przesadza - samochód to nie jest zło. Nie wierzcie w to :P.

    Hehe, to ja Ci kiedyś Martin sprowadzę JKM do audycji i wtedy sobie pogadacie na antenie :D.

    To się nazywa Road Rage i na szczęście nie wszyscy to mają. Ja np. jeżdżę sobie spokojnie, chociaż kiedyś szalałem, ale na szczęście z tego wyrosłem. Co do izolowania się z kolei to się akurat Martin nie ma co dziwić. Jak byś tak pojeździł codziennie latem, komunikacją miejską z niemyjącymi się ludźmi, tłokiem do niemożliwości, chamami, itp. itd. to traktowałbyś samochód jako miłą chwile odpoczynku od reszty. Co więcej bez zmęczenia pedałowaniem itp.

    Ja prawko zdałem za drugim razem i nikogo nie chcę przejeżdżać. Z kolei na rowerzystów i pieszych narzekam tylko jak sami się zachowują idiotycznie, albo jak buce. Takich jak wiadomo w naszym narodzie nie brakuje.

    Moim zdaniem samochód to jest tylko jeden z wielu bodźców sprzyjających przeistaczaniu się w buca. W przypadku bardziej podatnych na to rzeczywiście wystarcza, ale nie na wszystkich.

    Z tym rowerem to lipa trochę jak dla mnie. Jak się jedzie z punktu A do B i chce się dotrzeć szybko np. do pracy i nie paść zziajanym, tylko być skupionym i pomyśleć o czymś przyjemnym jeszcze w czasie jazdy to lepsze do tego jest właśnie auto, moim zdaniem. W korkach można sobie rozmawiać na przykład :).

    Ty wiesz Martin to różnie bywa. Taksówki mogą być często droższe od samochodów prywatnych, które używane można kupić teraz dość tanio. Przykładowo wykupując cały pakiet ubezpieczeń na średniej klasy auto, 8 letnie powiedzmy, płacicie na przykład 1200 zł. Do tego dochodzi przegląd roczny, przegląd rejestracyjny, naprawa ewentualnych usterek i dodatków do auta i oczywiście paliwa. Rocznie to jest na przykład 4000-5000 zł. Ja jeździłem taksówkami po Krakowie o różnych porach i jechałem z rynku do siebie na Armii Krajowej za 20-35 zł. Gdybym tak codziennie jeździł przez rok jak autem to policzmy ile wyjdzie: 27.5*5*4*12 zł = 6600 zł. Przy czym, należy tutaj wspomnieć, że dochodzą jeszcze wyjazdy poza miasto, gdzie jazda taksówkami staje się o wiele droższa i tu się raczej wynajmuje specjalne samochody, które często nie są tak pewne jak własne auto (ewentualnie inne środki transportu). Tak, więc w zależności od tego czy się jeździ oszczędnie i czy auto się nie psuje i za ile się kupiło je, to inwestycja może się zwrócić po kilku latach (na przykład po 8 przy cenie 17000 zł za auto).

    Skuter czy motorower, czy w końcu motor są mniej wygodne i mniej bezpieczne moim zdaniem jak na polskie drogi.

    Tak, korki i parkingi to zmory jazdy samochodem i rzeczywiście ograniczają wolność :/. Przez nie sam mam czasem ochotę sprzedać auto.

    Tyle, że taksówkarze są różni i jednak trudniej działają poza miastem :P. Tak, w ogóle pomyślcie sobie co jak ktoś mieszka gdzieś kilka kilometrów od miasta i do pracy musi jeździć do centrum. Z transportem ze wsi bywa ciężko.

    Może kierowca chce być miły, dla swojego kolegi i dlatego go podwozi za darmo pomimo, że z tego nie ma zysków - ja tak robię :). Chociaż fakt, finansowo gorzej wypadnie ten co podwozi za darmo niżeli ten co jest podwożony.

    Dobra Martin to idę zniszczyć ten Twój ołtarzyk co go mam w piwnicy ;P.

    Z tym czyszczeniem auta to nie jest wcale tak znowu źle. Deszcze może umyć :P. Od czasu do czasu się pojedzie na myjnie, teraz są tanie różne. Zresztą to tylko wygląd. Ważne, żeby działał. Z tym bywają problemy, ale też bez przesady. Maksimum kilka wizyt w dobrym warsztacie w ciągu roku i spokój na lata jest przeważnie.

    O co do parkowania pod własnym mieszkaniem (lub akademikiem) to rzeczywiście bywa problematycznie. Chociaż, generalnie zawsze się jakieś miejsce znajdzie, choćby na środku trawnika :P. Jak nie to zawsze można stanąć gdzieś dalej i iść stamtąd. Tyle, że wtedy nie można mieć auta na oku, a ukraść mogą.

    Szukanie miejsca to problem i opłaty parkingowe są, chociaż na szczęście parking pod moją praca jest darmowy :P.

    Ta spisek samochodowy od szatana, lol w sumie to coś w tym jest :P. Nie mniej jednak ja tam dalej będę jeździł swoim autem, bo mi się przydaje.

    Ja znajomych zabieram i czasem autostopowiczów jak jadę gdzieś dalej.

    Lol, 40 stopni, to jechałeś autem bez dobrej klimatyzacji w lecie - współczuję.

    W sumie motor jest lepszy moim zdaniem do miasta, bo np. Kraków jest rzeczywiście dość zakorkowane.

    Z kolei co do rowerów to ja powiem tyle, że ja z moim zawsze wracałem z częściami w rękach :P. Toteż, ze względu na moje złe przeżycia ja Ci powiem, że raczej uwierzyłbym w przeklęte rowery :P.

    Ja jestem fajny i mam samochód :D. I nie znam człowieka który jest bez wad i ma rower ;].

    Lol, ale Ci waliło na dekiel Martin w czasie tej audycji :P.

    O z tym się zgodzę, ludzie mają za duże parcie na samochody, a to tylko maszyny jak tostery. Nie każdy musi je mieć, co więcej nie zawsze jest to sensowne właśnie. Z tą kobietą głupią krową, co nie ma na chleb, to bardzo dobry przykład.

    Co do Korwina, to ja uważam też, że powinien przerzucić się na polski i więcej polegać na tłumaczu.

    Co do samochodu, to jeszcze jeździć swoim można sobie tak jak się chce (prowadzić go), słuchać czego się chce, robić co się chce w nim, siedzieć z przodu. Toteż, jakaś tam wolność jest.

    To prawda, brakuje nam tutaj tych prawdziwie mądrych, przygotowanych i dobrych ludzi w polityce...

  • Stefan
    Stefan
    10 lat temu

    Jak człowiek się długo nie wozi autem to szybko zapomina jak to jest. Jednak jak ostatnio śmigałem po mieście to doceniłem tę wygodę. Pewnie dlatego ludzie tak chętnie śmigają autkami gdzie tylko mogą. Możliwe też, że zanikające więzi społeczne sprzyjają postawie samotnego poruszania się samochodem.

    Jakby na to nie patrzeć, trzeba mieć wszystko w anusie i jeździć samochodem póki mamy jeszcze tanie paliwo i mało zakazów poruszania się. Bo za paręnaście lat to faktycznie może się nie opłacać albo może nie być nawet takiej opcji. Wtedy konie wrócą na ulicę, i osiołki też.

  • macbury
    macbury
    10 lat temu

    Jak ktoś ma konto na reddicie to zapraszam: http://www.reddit.com/r/enk...

    Można wrzucać materiały lub pomysły na audycje

  • Pytajmierz
    Pytajmierz
    10 lat temu

    https://www.youtube.com/wat...

, żeby skomentować.