Parkourowym okiem 6 komentarzy 2014-02-23

Historia parkour

Długość: 17min MP3 (16,1MB) RSS

W tym odcinku staram się nieco nakreślić genezę parkour. Kto to wymyślił, jaka była geneza, dlaczego ludziom kojarzy się tylko z saltami? Na te pytania próbowałem udzielić odpowiedzi.

Remol

Parkourowym okiem to wyjątkowy podcast, w którym poznasz czym jest parkour, jak wygląda dzień z życia traceura oraz jak doświadczenie zdobywane w praktykowaniu sztuki pokonywania przeszkód wpływa na sposób postrzegania rzeczywistości. Będzie dużo o wolności, pracy nad sobą oraz życiu w zgodzie z otoczeniem.

  • stach
    stach
    7 lat temu

    Dobra audycja :) Czekam na następne odcinki. W przyszłości chciałbym posłuchać czegoś "poradnikowego" na ten temat, np. jakie ćwiczenia można wykonywać na mieście. Zalegalizować :)

  • Remol
    Remol
    7 lat temu

    Wiesz, wszystko można w ten sposób zdyskredytować. Zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Ze składania figurek z papieru powstało origami. Z machania długopisem powstał pen spinning. Ale i tak w większości przypadków papier i długopis służy do pisania.

    Za to parkour to jest przeniesienie hebertyzmu, o którym wspominam, na grunt miejski. Czyli to ten pragmatyczny. Jak chcesz coś ładniej wyglądającego, podchodzącego pod sztukę, to od tego jest pochodna parkouru, czyli freerun.

    Z pływaniem masz tak samo. Można pływać rekreacyjnie, można ścigać się, można też uprawiać pływanie synchroniczne. Jedno ma nastawienie na cel, inne to zwyczajnie pewne źródło ekspresji.

    A kwestionować w ten sposób można wszystko. Taniec to nic więcej, jak synchroniczne wymachiwanie kończynami, sztuki teatralne to tylko wypowiadanie w ładny sposób zapamiętanych kwestii, muzyka to łączenie pasujących do siebie dźwięków, itepe, itede.

    Chodzi mi o to, że jeżeli na coś patrzy się powierzchownie, to wszystko wtedy można ocenić na trywialne i bezsensowne.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    7 lat temu

    O, i jeszcze: albo to jest sztuką albo jest pragmatyczne. Zdecyduj się. Raz że sztuka, raz że filozofia, teraz znowu że to pragmatyczny trening.

    Jak jest pragmatyczne to już nie sztuka, bo sztuka dlatego jest sztuką, że ma inny cel niż pragmatyczny. Sztuka nie jest po to, żeby pożytek z niej był, nawet jeżeli jakiś jest przy okazji.

    Jak będziesz w takim tempie mnożyć byty, to za chwilę się dowiemy, że to jest droga zbawienia.

    A przypomnę, że cały czas mowa o ganianiu po mieście i skakaniu przez ławki i robieniu salt.

    Przy okazji, ja chciałem powiedzieć, że myję zęby. Szczoteczką. Mam taki pomysł, żeby podczas mycia podrzucać ją do góry, łapać i myć dalej.

    Czy jak nazwę to "brushing" i opiszę, że to mój sposób samorozwoju to będzie to sztuka czy filozofia? Jak myślisz?

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    7 lat temu

    Nie wystarczy sobie wsadzić pióra w dupę żeby być orłem.
    Nie wystarczy powiedzieć "sztuka przemieszczania się", żeby to było sztuką.

    Dalej mi to wszystko wygląda jak dorabianie chwytliwej teorii do banalnej praktyki. Ganiasz, skaczesz, fikasz i tyle - ja tu dalej nie dostrzegam nic więcej.

    A koncepcję "być silnym żeby być użytecznym" to mają i skini i harcerze i strażacy. I nawiasem mówiąc robią to znacznie lepiej. No, może oprócz skinów.

  • mac
    mac
    7 lat temu

    Dałbym 4,5 bo jednak coś tam jest nie teges, jakieś drobne coś, jednak nie ma 4,5 wiec masz 5. Także pamiętaj, żeby jakby co brać poprawkę na ocenę ;)
    Odcinek dobry, przekazane zarówno słownie jak i tekstowo, ciekawie przestawione, ogólnie pozytyw

  • Remol
    Remol
    7 lat temu

    Praca, z którą warto się zapoznać, by jeszcze bardziej zgłębić temat: http://cd-magazine.uni.wroc...

, żeby skomentować.