Zajęty ale wolny 5 2016-10-21

Zazdrość - czy to normalne?

Długość: 103min MP3 (98,5MB) RSS

Dużo o zazdrości. Różne są rodzaje, jak się okazuje. Wiadomo, że może być chora i wtedy jest destrukcyjna. Ale skąd się w ogóle bierze? Czy się cieszyć czy przejmować, że jest? Wyciszać ją czy zaakceptować?

Martin Lechowicz

Program o związkach, relacjach, miłości i seksie. Tu nie ma teorii - jest tylko praktyka. Na żywo w czwartki o 21:00

  • Lukszmar
    Lukszmar
    4 lata temu

    Moim zdaniem i z mojego doświadczenia wynika, że zazdrość jest i w normalnym związku każdy ją odczuwa wcześniej czy później. Co więcej, zazdrość może być dobrym uczuciem o ile nie jest przesadzona. Gdyż właśnie poprzez nią pokazujemy między innymi jak bardzo nam zależy na drugiej osobie. Co więcej, zazdrość łączy się z pożądaniem, więc może być dodatkowym afrodyzjakiem urozmaicającym związki.

    Osobiście, jak ktoś mówi komplementy mojej żonie to odczuwam tylko lekką zazdrość, ale rzadko to nawet okazuje jakiś sposób. No dobra może czasem robię sobie żarty też w stylu o stary uważaj, bo wchodzisz na "grząski grunt". W końcu prawienie komplementów tych szczerych jest dobre i moja żona jak chyba każda kobieta lubi ich słuchać i to nie tylko ode mnie. Podobnie z flirtem. To znaczy nie wkurzam się też jeśli faceci flirtują z moją żoną. Generalnie dopóki ludzie zachowują pewne granice, to znaczy faceci nie próbują macać mojej żony, naprawdę dążyć do jakiegoś seksualnego zbliżenia z nią czy romansu to mi to nie przeszkadza i myślę, że odczuwam wtedy "zdrową zazdrość" i jest ok.

    Minusy u mnie z tego są takie, że jeśli za dużo flirtuję z innymi kobietami (nawet lekko) czy zaczynam przesadzać w jakimś flircie czy komplementach do jakiejś kobiety, to moja żona się zaczyna wkurzać i obrażać. A to prowadzi do "focha", a nawet "mega focha". Zaczyna wtedy mówić, że już jej nie kocham pewnie, że już mi się nie podoba i w ogóle jest lipa. Tak, więc trzeba z tym raczej ostrożnie.

  • Karolina
    Karolina
    4 lata temu

    Zgadza się,w innym wypadku WSZYSTKO może drażnić i prowadzić do wyprowadzenia.Z równowagi.
    Równo w g..wno;-)

  • Remi
    Remi
    4 lata temu

    Zgadzam się absolutnie i jak zwykle dałem się ponieść mani generalizacji. A przecież mowa jest o przypadkach indywidualnych tak bardzo, że chyba nic nie może być bardziej indywidualne jak one. Z drugiej strony przypadek, który opisałem to nic innego jak patologia i zaburzenie osobowości. Bo metafory, inteligentny humor i rozbudowane porównania mogą przyjąć i zrozumieć tylko Ci, którzy nie mają obsesji na punkcie własnego "ja", mając dystans do siebie jak i do świata, amen.

  • Karolina
    Karolina
    4 lata temu

    Ok.Ja proponuję(nie"polecam") inteligentne żarty,bo to jest właśnie mówienie wprost,tylko wiele umysłowych muskułów trzeba naprężyć,żeby efekt nie był zniesmaczający.Może nie namawiam na eksperymentalne wypróbywywanie nadwęrężeń sytuacyjnych,ale od tego mamy w końcu mózg i serce,żeby osiągać lepszy efekt,co wymaga rzecz jasna wysiłku,ale daje rezultaty.Oczywiście mówię za siebie, to nie jest deklaratywne"ex katedra"do polecania wszystkim,z gwarancją wyniku in plus. Nie. Na tym polega fajność tej audycji(i jej postprodukcyjnych komentarzy), że wymieniamy myśli,powstałe z doświadczeń,tudzież obserwacji.
    A empiryczne doznania"na temat"(alias"interpretacje")już w samych relacjach wynikają z ich jakości,zależą od osobowości person w nie wprzągniętych,czyli... niepowtarzalności;-)

  • Remi
    Remi
    4 lata temu

    Martin, ja bym z chęcią zadzwonił, ale mam problem ze streamem. Ciągle zrywa i dojszłem do wniosku, że lepiej słuchać offline. A zazdrosny to jestem, do tego stopnia, że dziewczynę, która spędziła walentynki z innym i się chwaliła jak to było fajnie w jakimś sensie pogrzebałem żywcem. Karolina- co do inteligentnych żartów o charakterze zazdrosnologicznym to nie polecam. Jedna zinterpretowała to jako atak i obrazę majestatu, bo do każdego żartu można dorobić sobie filozofię i cały system wierzeń. Także, aby uniknąć takich toksyn lepiej mówić prosto i bezpośrednio, albo nie spotykać się z owymi chodzącymi emocjonalnymi toksynami z nieustanną potrzebą cierpienia, wypominania i pretensji. Skoro nawet flirt (z gruntu nieoczywisty) jest zalążkiem do kłótni. A i po co ma nas ponownie obesrać. Btw- fajna audycja. Wkręcająca.

, żeby skomentować.