USA pobiło rekord świata

Długość: 89min MP4 MP3 (42,7MB) RSS

Symulacja jaką przeprowadził Simon Black pokazuje, że wyjście z długu USA nie jest już możliwe. Upadek systemu finansowego jest zaklepany. Hiperinflacja i jej skutki będą trudne do wyobrażenia. Pytanie tylko: kiedy?

Martin Lechowicz

Jest sprawa. Trzeba pogadać.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Z czego ta ryba jest zbudowana, że jej nie zgniotło?

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Chłopski rozum się myli, bo zakłada, że to "kraj" coś ma. Tak sobie człowiek upraszcza rzeczywistość, a potem dziwne teorie powstają. Emitentem waluty jest bank centralny, nie "kraj". A bank centralny nie ma zwykle złóż ropy ani kopalń.

    Ale banki centralne jak każdy byt ekonomiczny też muszą mieć pokrycie tego co "winien" z tym co "ma" i mają.

    Sęk w tym, że w większości krajów zachodnich banki (nie tylko centralne) są zbilansowane prawie na styk. Egzystują na granicy bankructwa, licząc na stabilność gospodarki. Dlatego właśnie przy każdym większym zawirowaniu powstaje realna groźba upadku wielkich instytucji finansowych.

    To, że bank będzie miał udziały w kopalniach a nie np. w akcjach firmy Microsoft kompletnie niczego nie zmienia. Coście się na te surowce uwzięli, ludzie? Jak widzimy cena ropy potrafi się zmienić bardziej niż cena akcji Microsoftu (właśnie spadła o połowę jak ktoś nie zauważył), więc argument, że koniecznie trzeba mieć złoża ekonomicznie sensu nie ma.

    Prawdą jest, że wielcy gracze zaufanie do waluty czy innych papierów wartościowych opierają na danych finansowych. Ale trzeba pamiętać, że ulica (znaczy: zwykli ludzie) kierują się emocjami, plotkami, klimatem, tego co powiedział pan w telewizji i plamami na słońcu. Więc jak ludzie uwierzą w zdanie "kraj ma pokrycie waluty w surowcach", to będą pewni waluty, nawet pomimo tego, że zdanie nie ma żadnego sensu. Ale równie dobrze może to działać w drugą stronę albo mogą wierzyć w kompletne nonsensy (np. że płacąc do ZUS-u inwestuje się albo oszczędza, o czym opowiem dzisiaj).

    Chodzi mi o to, że świata nie należy sobie przesadnie upraszczać ani uważać rzeczy za bardziej pewne niż są w rzeczywistości. System jest pierońsko skomplikowany i rzeczy nieprzewidywalnych może się zdarzyć cała masa.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Jak będzie kosztował 5zł to się będzie można dziwić.
    Póki ma status waluty międzynarodowej to ludzie będą kupować dolary jak ich lokalna waluta się zacznie psuć.

    Jakbyś ty mieszkał w Moskwie dzisiaj to co byś kupował zamiast rubli? Wybór masz taki, jaki masz, a coś zrobić trzeba.

  • stach
    stach
    6 lat temu

    dzięki wielkie ! :D

  • Pawel
    Pawel
    6 lat temu

    Tymczasem dolar kosztuje prawie 3,50 zł . Najwięcej od ponad dwóch lat.

  • Artoooooor
    Artoooooor
    6 lat temu

    Też jestem za tym, żeby pieniądz miał pokrycie w jakimś surowcu naturalnym. Albo nawet w inwestycjach, albo w czymś wyprodukowanym, żeby tylko było wiadomo, w czym dokładnie. Wolałbym wiedzieć, że stać mnie na 1 baryłkę ropy, niż że mam 500 zł na koncie (tak, przelicznik bez sensu, nie znam aktualnej ceny ropy). Nie ma problemu z tym, że dany kraj nie posiada złota/ropy/węgla/tego zasobu, na którym się opieramy. Posiada inne zasoby, które może eksportować i wymieniać na walutę opartą na zasobie "bazowym", za którą może ten zasób kupić. I dopóki zasób trzyma wartość (co myślę, że będzie prawdą dla surowców energetycznych i takich, które trudno jest samemu wyprodukować), nikt nie straci zaufania do waluty. Tak na chłopski rozum.

  • stach
    stach
    6 lat temu

    Oto co odkryto w Rowie Mariańskim oprócz rurkowców.

  • stach
  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    A tak z ciekawości: którzy to są ci odpowiedzialniejsi politycy?

  • stach
    stach
    6 lat temu

    Kliknijcie "O programie", pod plikiem video, tam gdzie widać połowę ryjka :)
    I jest tam "ściągnij plik audio".

  • stach
    stach
    6 lat temu

    Nie ma, Martin z jakiegoś powodu ma manię wideo. :P

  • marcysiek
    marcysiek
    6 lat temu

    czemu już nie audio :( jak to ściągnąć? chciałem posłuchać na telefonie...

  • Hal Bregg
    Hal Bregg
    6 lat temu

    Stany nie tyle walczyły o samą ropę, co o utrzymanie dolara jako waluty rozliczeniowej w handlu ropą. Wszyscy dyktatorzy, którzy zostali skasowani przez USA w ciągu kilkunastu ostatnich lat kombinowali jak tu zerwać z dolarem, a dla USA to jest po prostu wyrok śmierci i musieli wypowiedzieć im wojnę. Jednak taka polityka doprowadziła do gigantycznego zadłużenia, do tego ostatnio powstało BRICS, które wspólnie jest w stanie dać militarny odpór USA w razie, gdyby zerwali z dolarem.
    A tak swoją drogą, to polskiej armii co prawda nie ma, ale pieniądze są wydawane - na MON idzie kilkadziesiąt miliardów złotych, co przy obecnych cenach sprzętu i utrzymania wojska znaczy wielkie nic, a jednak dla silnie zadłużonego państwa to duży wydatek. To samo jest w innych państwach, które niby nie mają dużych armii.

  • Marcin
    Marcin
    6 lat temu

    Po części masz rację. Uważam jednak, że ci odpowiedzialniejsi politycy przez lata byli skutecznie eliminowani przez wyborców, więc to się musiało tak skończyć.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Nie no, jest różnica.
    OFE miało faktycznie środki, ZUS nie ma nic.

    Nawet jeżeli papiery, które miało OFE by się zdewaluowały przez bankructwa itp. to jednak ciągle były to środki, które SĄ.

    ZUS tymczasem z założenia nic nie ma. Jest finansowane bieżącymi wpłatami.

    No jak ja wydaję swoje pieniędzy to dla mnie jest różnica czy w zamian dostanę papier wartościowy czy obietnicę nieznanego polityka z przyszłości, który może zmieniać prawo jak mu akurat wygodniej, a rozliczać się go nie da.

    Ludzie nie rozumieją tej różnicy. Co jest o tyle dziwne, że przecież nie tak dawno temu rozleciał się w tym kraju system, zdewaluowała waluta i obietnice państwa okazały się nic nie warte. W odróżnieniu od udziałów w prosperujących firmach, złota, towarów i wszystkiego co ma pokrycie w czymś więcej niż wyłącznie obietnicach polityków.

    A bankructwa już nie da się odwrócić. Nie chcę tego zmienić. Chcę się przygotować. W czasach przesileń człowiek, który się przygotował nie tylko przetrwa, ale jeszcze może mnóstwo zarobić.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Słusznie.

    Ale jednak zarzucam im głównie nieodpowiedzialność. Bo od prostych ludzi nie wymaga się tyle co od ludzi uważających się za elity. Odpowiedzialność po ich stronie jest daleko większa, a ich decyzje są realne i mają prawdziwy wpływ na rzeczywistość.

    Jak stado świń wejdzie w krzaki to wini się pasterza, nie stado. I słusznie.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Nowoczesny sprzęt tyle kosztuje, nie wiem co w tym dziwnego.

    Jak ciągle powtarzam, wojna jest droga. Kompletnie się nie opłaca. To już nie są czasy dzid i łuków.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Zgadza się, z tym wyjątkiem, że państwa dziś się nie zbroją. Większość krajów jest kompletnie rozbrojona. Stany Zjednoczone są wyjątkiem, wydają na armię kosmiczne ilości pieniędzy. Biorąc pod uwagę wielkość finansowania, mogli by militarnie stanąć przeciwko całemu zjednoczonemu światu.

    Polskiej armii praktycznie nie ma, ale cała Europa jest w niewiele lepszej sytuacji.

    Wojny nie dlatego nie ma, że siły militarne się nawzajem równoważą i jeden na drugiego szczerzy zęby i odstrasza (jak to dawniej bywało), tylko dlatego, że wojna się nie opłaca.

    Zdecydowana większość ostatnich wojen kończyła się ruiną. I to wszystkich stron konfliktu. Nawet, zdawałoby się, totalnie wygrane ostatnie wojny Stanów Zjednoczonych praktycznie wykrwawiły kraj finansowo. Żadna ropa nie zrekompensuje takich strat.

    Wojny w takich warunkach to wynik głupoty i braku wyobraźni, ewentualnie krótkowzroczności polityków, którzy dla fajnej kariery poświęcają lata pracy milionów ludzi.

    A czytając o tym co zostawia za sobą wojna a co upadek waluty, człowiek naprawdę nie wie co gorsze. Okropności są porównywalne. Kto wie czy na dłuższą metę nie lepiej ginąć od kul niż z głodu.

  • Fantasmagoria-Czarnobrody
    Fantasmagoria-Czarnobrody
    6 lat temu

    Coś w tym jest.
    Może czytaliście artykuł z Polskiego Piekiełka o tych cholernych
    śmigłowcach bojowych. Nie wiem na ile to prawda, bo sam link
    zniknął, ale podawali informacje, że za 12 mld kupią 70 maszyn
    czyli za jedną maszynę wychodzi 171.428.570zł Więc albo to kaczka
    dziennikarska, albo pralnia pieniędzy, albo do tych śmigłowców
    dorzucono "gratis" jakiś inny sprzęt.

    [Chyba, że chcemy kupić złote śmigłowce z
    kryształowymi szybami i srebrnymi gałkami oraz pociskami
    numerowanymi za pomocą przyklejonych diamentów?]

    Te polskie
    zbrojenia idą na coraz większą skalę, tak samo jak manewry. Ale z
    drugiej strony chwalą się tym, że kupili pociski do czołgów
    które nie przebijają współczesnych pancerzy. Chwalą się bo
    uratowali "polski przemysł zbrojeniowy". OK, samo
    ratowanie rozumiem, ale dlaczego kupili mocniejsze ślepaki? Nie
    można było wyprodukować "ostrej" amunicji? No chyba, że
    chcą to wszystko w parę miesięcy wystrzelać na poligonach...

  • Hal Bregg
    Hal Bregg
    6 lat temu

    Mało kto wie, że przed druga wojną światową też miało dojść do kryzysu finansowego (np. III Rzesza miała zbankrutować najdalej w połowie 1940 roku). Ten sam problem dotyczył Polski i wielu innych krajów, (które wykończyły intensywne zbrojenia zaraz po Wielkim Kryzysie, często robione na kredyt). Poza tym sama wojna paradoksalnie przedłużyła życie ZSRS, bo oni się dusili we własnym sosie i gdyby nie wchłonęli całej Europy środkowej, to pewnie padliby na pysk już w latach 50tych. Więc jak by nie patrzeć, to obecnie mamy bardzo podobną sytuację - kryzys był w 2008, państwa się zbroją i mają długi jak cholera. Więc lepiej módlcie się, żeby skończyło się tylko na upadku systemu finansowego, który da nam kilka miesięcy/lat kłopotów, ale potem szansę prosperity na kolejne 50 lat, a nie na ucieczce bankrutów w kolejną wojnę światową, w której Polska może po prostu zostać zmieciona z powierzchni Ziemi.

  • Lukszmar
    Lukszmar
    6 lat temu

    Masz ogólnie rację :).

    Ja sobie żartuję, bo właśnie tak jakoś bardzo nie przejmuję się wizją kryzysu z wymienionych powyżej powodów. Co więcej myślę, że właśnie damy sobie jakoś radę, chociaż oczywiście nie zaszkodziłoby się jakoś zabezpieczyć i to przemyśleć.

    Ostatecznie szkoda, że tak mało ludzi w tym kraju dostrzega to do czego zmierzamy. Gdyż, wtedy właśnie dałoby się to jeszcze zatrzymać albo chociaż zminimalizować, zmieniając to państwo od podstaw.

  • Fantasmagoria-Czarnobrody
    Fantasmagoria-Czarnobrody
    6 lat temu


    Kryzys pfi...
    Dlaczego mamy się tym przejmować skoro na co dzień nie przejmujemy
    się śmiercią, która też jest nieunikniona? Kryzysy były, są i
    będą.

    To prawda, że jest w Polsce dostatecznie duży
    potencjał, by przy obecnych obciążeniach finansowych rozruszać
    gospodarkę spłacić długi i poluzować kwoty podatkowe.

    Ale
    to by musiało się zacząć od naprawy prawa w najbardziej
    upierdliwych i szkodliwych kwestiach, później nie rozpieprzać
    zebranych pieniędzy jak to na co dzień się dzieje, tylko zacząć
    spłacać długi.

    Problem polega na tym, że jest to
    niemożliwe, ponieważ z ludźmi coś się dzieje kiedy wchodzą do
    sejmu. To już raczej reguła niż wyjątek. To nie jest nawet
    kwestia idei, jaj czy nie przekupstwa, bo jeżeli im ktoś grozi to
    nawet największy się ugnie kiedy w alternatywie może zobaczyć
    wypatroszoną żonę z dziećmi. Rodzina musi zawsze mieć szczęście
    [jak chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa], a napastnik tylko
    raz.

    Był kryzys przed IIWŚ, ludzie go przeżyli. Nawet jak
    był kryzys to był obrót towarami, istniała branża usług, branża
    budowlana itd. Kryzys pfi... Faktycznie jest to rzecz upierdliwa
    kiedy jakiś kut**s zacznie drukować pieniądze [zgodnie z prawem],
    bo wtedy robi się cyrk dlatego, że pieniądze same w sobie są
    środkiem płatniczym. No faktycznie emerytur i rent nikt nie będzie
    wypłacał [przez pewien czas], no ale tak było zawsze w większości
    świata, a ten popieprzony odcinek z serii „państwo wypłaci”
    jest dość nowy. Ludzie żyją bez emerytur, ale Ci co przez całe
    życie nie uwzględniali starości będą mieli problem. Czy 15 letni
    chłopak może uwzględnić, że przyjdzie taki czas w jego życiu,
    że nie będzie umiał sam napić się z szklanki i będzie na łasce
    innych ludzi? Myślę, że tak – wystarczy, że go jakaś choroba
    powali na kilka tygodni. Skoro 15 smarkacz może się domyślić w
    najgorszym wykonaniu starości, to już jego wybór co z tym zrobi.

    Drugi filar:
    państwowa służba zdrowia, czasem działa, a czasem nie działa,
    nie będę tego komentował bo mnie berserker złapie. Częściowo
    państwowe kopalnie, chorują na to samo co sejm RP, ale ekonomicznie
    i technicznie wydobycie jest opłacalne, co udowadniają prywatne, a
    przepisy dla jednych i drugich są takie same, ten sam WUG, to samo
    prawo GiG. Poczta polska zatrudnia wielu ludzi, ale w soboty i
    niedziele zamknięta. Myślisz, że będzie mi brakować instytucji
    gdzie jak muszę pójść to zwykle całuję klamkę? Mój pradziadek
    był przeciętnym robotnikiem, wszystkie pieniądze jakie miał
    zarobił pracą fizyczną. W największym kryzysie świata postawił
    dom zaopatrzony w instalację elektryczną, był dość wygodny i
    dobrze przemyślany nawet porównując z dzisiejszymi, aha postawił
    go za 8 miesięcy i w części pokoi po tych ośmiu już mieszkał.
    To wtedy kiedy szalała hiperinflacja, o czym to rozpisują się
    podręczniki historii, pokazując jak to gdzieś palili zboże,
    ludzie biegali z tabliczkami na szyi z napisem, że mówią w 3
    językach, mają 3 zawody itd. I co, mamy się tym przejmować?
    Pewnie, że mi szkoda, że nadejdzie taki czas, że mój ojciec nie
    dostanie emerytury. Ale to tak samo jak szkoda mi, że niektórzy z
    moich przyjaciół odeszli, a inni odejdą.

    Myślisz, że jak
    będą plebiscyty i się pozmieniają granice to będzie mi szkoda
    tego państwa? Naszego ukochanego zaboru warszawsko-brukselskiego?
    Były kiedyś państwa wielonarodowe i nikt nie robił wielkiego
    cyrku z tego powodu, ani nie zmieniał nikomu narodowości, a kwestia
    języka była taka, że mówili jak umieli.

    Więc tak, kryzys
    będzie upierdliwy, dlatego trzeba pomyśleć co może się wtedy
    przydać, a co na pewno zawiedzie.

  • Lukszmar
    Lukszmar
    6 lat temu

    Ja proponowałem swojego czasu widły i pochodnie i pod sejm, ale to było tylko dla jaj, ale może już nie będę tak ludzi podpuszczał :P.

    Haha na przecież ważniejszym jest czy Martin jest pilotem, a nie czy świat się wali ;).

    Korwin twierdzi (czy jakiś z jego ludzi), że jak dojdzie do władzy absolutnej w Polsce to ma być 15% wzrostu gospodarczego około - może skoro tak to wyślemy go do USA, jak będzie już kryzys, to przejmie władzę i uratuje świat ;).

    Ja jakoś pomimo, że za rok może być ten kryzys się nie boję - to pewnie przez to że jestem szalony, a może przez to że w Boga wierzę...

    E bez przesady Martin, ja ludziom kryzysu nie życzę. Fakt głupio postępują i wszyscy na tym cierpimy mniej czy bardziej, ale ja i tak mam dobrze w życiu. Tak, więc trudno niech się przejmują tymi bzdurkami i żyją z dnia na dzień jak chcą. I tak wszyscy kiedyś umrzemy.

    Niestety ja zbyt biedny jestem na zakupy złota czy jedzenia na 3 lata (ledwie się wyrabiam z miesiąca na miesiąc). Tak, więc w czasach kryzysu chyba przejdę na hodowlę warzyw i zwierząt z rodziną :P. Chyba, że za jakiś czas sobie zdołam coś oszczędzić przed kryzysem...

    O już McMaciek mówił o okradaniu się wzajemnym w czasach kryzysu - broń trzeba mieć xD. Myślę, że jednak bardzo ważne będzie wtedy, żeby być dobrym dla innych ludzi (oczywiście w graniach rozsądku), chociażby żeby pokazać ludziom że jeszcze tacy są (dobrzy i uczciwi) i że może być dobrze.

    USA już od jakiegoś czasu nie jest krajem wolnych ludzi niestety...

  • Fantasmagoria-Czarnobrody
    Fantasmagoria-Czarnobrody
    6 lat temu

    Chodzi o paranoję. OFE czy ZUS nie ma różnic, bo wypłacalność jest w zasadzie taka sama, a spekulacje gdzie o parę złotych będzie większa emerytura są jak wróżenie z fusów. Skoro nie ma różnic to " Polacy praktycznie bez oporów" przeszli nad tym do dnia następnego. A co do bankructwa, one się po prostu zdarzają. Możesz tupać nogami i krzyczeć, ale tego nie zmienisz.

  • Marcin
    Marcin
    6 lat temu

    Problemem nie jest pokrycie czy nie pokrycie waluty jakimś kruszcem. Problemem są zwykli ludzie, którzy wybierają do swoich rządów polityków, którzy najwięcej obiecują. Moim zdaniem nie ma nawet co zwalać winy na polityków, bo oni się tylko dostosowują do oczekiwań ludzi.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    6 lat temu

    Przypominam, że w tym czasie były już bankructwa Cypru i Argentyny, że te najmocniejsze wymienię. Przewidzieć dokładnej daty dziś się nie da, bo jest sporo sposobów na przedłużanie momentu niewypłacalności.

    W Polsce kupiono sobie czas za pomocą pieniędzy z OFE - odkłada to problem o jakieś 2 lata. Trudno było przewidzieć, że Polacy praktycznie bez oporów zgodzą się na zamianę faktycznie zgromadzonych pieniędzy (OFE) na obietnice, że kiedyś będą pieniądze (ZUS).

    To, że trwa to dłużej niż pesymistyczny scenariusz zakładał, to tylko się cieszyć. Ale co to zmienia?

    Ale uważać, że z tego powodu bankructwo nie przyjdzie to tak jakby spodziewać się, że śmierć nie przyjdzie - no bo ktoś mówił, że miałem umrzeć, a nie umarłem. Czyli co, znaczy, że nie ma co im wierzyć i nigdy nie umrę!

  • Fantasmagoria-Czarnobrody
    Fantasmagoria-Czarnobrody
    6 lat temu

    4 lata temu miało
    być bankructwo, które miało się zdarzyć 2 lata temu, po czym te
    dwa lata zostały przesuwane o kolejne lata i wiesz co, tak za dwa
    lata będzie wojna, bieda itd. ale 2 lata o jakieś daty
    niekoniecznie od dzisiaj.

, żeby skomentować.