To nie jest kraj dla głuchoślepych

Długość: 86min MP3 (61,6MB) RSS

O ślepych, głuchych, bez ręki, na wózkach, chorych psychicznie, cukrzykach i tak dalej. Czyli o 4 milionach niepełnosprawnych w Polsce. Czyli: z czym się je niepełnosprawnych.

Martin Lechowicz

Jest sprawa. Trzeba pogadać.

  • Martin
    Martin
    5 lat temu

    Dobrze, przekonałeś mnie. Argument "nie znam cię, więc wiem na pewno, że twoje życie jest idealne, a skoro jest idealne to nic nie możesz wiedzieć" zmienił wszystko.

    Więc wierzę już. Wierzę, że każda niepełnosprawność to piekło na ziemi. Nie da się żyć, nic nie można zmienić i nie wolno mieć dobrego humoru. Nigdy. Jak ktoś nie ma ręki to należy się przed nim kłaniać i oddawać mu cześć. Jak ktoś nie ma nogi, należy przed nim klękać. Za bohaterstwo. Są to praktycznie żyjący święci, bo wiodąc życie czternaście razy trudniejsze niż przetrwanie w obozie Auschwitz-Birkenau, narzekają tylko dwie godziny dziennie.

    A tak naprawdę komentarze tego typu przekonują mnie, że ludzie, którzy mają nieszczęśliwe, marne, pełno goryczy i narzekania życie, mają je wyłącznie na własne życzenie.

    Bądź tak dobry, człowieku który kochasz być nieszczęśliwym, i nie pisz tutaj więcej.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    46' - jako Korwinista zgadzam się - debil jest też człowiekiem... !
    Poza tym podobają mi się te wstawki z Świata Wg Kiepskich

  • stach
    stach
    5 lat temu

    wyliczasz tego profity kolego i jesteś teoretyk bo na twoje szczęście nie jest Ci dane tego doświadczać (daruj demagogię o niedoskonałości bo to nie krzywy nos)

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Ja też nie życzę. Ale nikt sobie nie planuje tego, że straci wzrok, albo słuch, albo nerkę albo cokolwiek innego. Tu nie ma teoretyków, każdemu czegoś brakuje do ideału. A tym co nic nie brakuje, niedługo zacznie.

    Jaki mamy zresztą wybór? Musimy żyć z tym, co mamy, piszczenie, że nam źle, nie poprawi sytuacji. Od tego czego nie mamy, ważniejsze jest to co mamy. Z tym, co brakuje niewiele można zrobić, za to można zrobić dużo z tym co nam zostało.

    Ostatecznie i tak wszystko stracimy. To się nazywa "śmierć". Tutaj nie ma teoretyków, każdy z nas żyje ze śmiertelną, nieuleczalną chorobą. Umieramy.

    Kto się chce wieszać w związku z tym, że świat nie jest idealny, niech to zrobi szybko. A pozostali niech żyją. Pomożemy sobie nawzajem jak możemy, ale kto sam z siebie nie chce żyć, temu się pomóc nijak nie da.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Autorowi Teoretykowi życzę żeby nie musiał uświadamiać sobie ile może osiągnąć będąc niewidomym, choćby niedowidzącym...
    te grube świadczenia pomoce i pracodawcy z otwartymi rękami(mieszkam z taką osobą)

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Krótko: Też jestem ślepy, również programuję. Audycję jeszcze odsłuchuję, ale już się z nią zgadzam i z poprzednimi komentarzami także. :)

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Właśnie. Tak samo sobie myślę ja.

  • Lukszmar
    Lukszmar
    5 lat temu

    My mamy w Krakowie w grupce odwykowej jednego ślepego - Kamila. Hubert o nim mówił niedawno w odwyku i on wychodzi i nie narzeka tak jakoś. Chociaż wiadomo, że na odwyk ściągają raczej nieprzeciętni ludzie (w tym też niepełnosprawni).

    W sumie często trudno rozpoznać niepełnosprawnego na ulicy (nie licząc ślepych i tych na wózku i jakoś silnie chorych psychicznie czy genetycznie). Generalnie z tego co się orientuję to Ci ludzie nie chcą się jakoś specjalnie wyróżniać. To znaczy w miarę możliwości chcą być traktowani jak każdy człowiek (a nie jak idiota którym trzeba się opiekować cały czas czy coś). Natomiast w Polsce jak wiesz Martin nawet ludzie sprawni w pełni mają pod górkę często i robi się z nich debili. To co mają powiedzieć niepełnosprawni.

    Tak w ogóle to w tym kraju jest ktoś jeszcze normalny? Czy tylko są niezdiagnozowani... :P

    Osobną kwestią są pewnie ludzie którzy są chorzy umysłowo, genetycznie, albo tacy zupełnie sparaliżowani, bo oni rzeczywiście nie są w stanie, prawie w ogóle samemu funkcjonować. To do nich pewnie największa pomoc powinna być kierowana tak przez całe życie statystycznie patrząc (jeśli ich rodziny nie stać lub nie mają nikogo kto chciałby im pomóc). Ewentualnie też do tych którzy mają nadzieję na wyleczenie w wyniku jakiegoś zabiegu czy kuracji. W związku z tym myślę, że realne zapotrzebowanie na to jest spore. Przy czym, państwo polskie źle rozdysponowuje środki często i są one przejadane i wręcz rozkradane przez urzędników i nie tylko. Stąd przewiduję, że prywatne fundacje lepiej by się w tym celu sprawdziły. Tam na przykład pracują wolontariusze często, którzy tego pilnują i można podejść do każdego niepełnosprawnego po ludzku, a nie przedmiotowo i wybrać odpowiednie finansowanie (adekwatne do jego sytuacji czy jakąś pomoc doraźną), które mogło by mu pomóc w leczeniu lub w rozwinięciu swoich zdolności (np szkolenia jakieś). Zresztą w czasach internetu i bankowości elektronicznej stosunkowo łatwo jest przeprowadzić zbiórkę. Nie wierzę też, że ludzie by o nich zapomnieli gdyby ktoś im nie kazał płacić pod przymusem (tak jest dzisiaj). Ostatecznie, więc uważam że państwo się nie powinno w to mieszać lub powinno mieszać się w to o wiele mniej niż obecnie np. w pracy - dopłaty do pracowników (może by było mniej patologii dzięki temu też).

    Tak, badania są właściwie subiektywne, ale z tego co wiem dobry lekarz psychoterapeuta jest w stanie to dość sprawnie ocenić. Tyle, że nie każdy jest dobry i uczciwy.

    Lol, niepełnosprawność w postaci braku samochodu - jak widać niektóry ludzie mają trochę nie po kolei :P. Natomiast zbiórka pieniędzy tego studenta, dla tego faceta biednego co tyle chodził była w sumie dobrym pomysłem (indywidualnie) o ile tamten co chodził tego chciał - powinno się go najpierw zapytać. Inna sprawa, że ja bym najpierw z tym facetem pogadał jak on w ogóle funkcjonuje obecnie i czy nie lepszym pomysłem byłaby próba zmiany pracy.

    Lol, jak dziadek, albo babcia to na pewno bezużyteczny - niestety wielu ludzi chyba tak obecnie myśli i to jest w sumie smutne.

    "...po co są krawężniki?" - no jak to Martin przecież każdy wie, że do wystawiania mandatów ;P.

    Stephen Hawking to ten naukowiec sparaliżowany.

    Martin, ja mam wątpliwości czy Polska to w ogóle kraj nadający się sensownie do czegoś :P.

    Wiesz Martin, z tą jazdą samochodem to nie do końca tak moim zdaniem. Ludzie są po prostu często w ciągłym pośpiechu. Tak, więc jak jedziesz rowerem to im trochę przeszkadzasz, bo słabo jest rozbudowana infrastruktura rowerowa, pełno dziur itp. Co więcej oni boją się, że Cię zaraz potrącą czy coś, jak dodadzą gazu i to ich też frustruje. Co więcej niektórzy rowerzyści nie znają przepisów ruchu drogowego po prostu i przez to nie wiadomo co zrobią. Tak, więc pewnie większość kierowców myśli, że rowerzyści to zawali drogi, jacyś dziwni ludzie bo im się nie śpieszy do pracy czy gdzieś tam, niedouczeni i potencjalne ofiary wypadków czyli zagrożenie.

    Lol, Martin w końcu postanowiłeś założyć harem ;).

  • Agnieszka Michułka
    Agnieszka Michułka
    5 lat temu

    Nie każdą niepełnosprawność widać na pierwszy rzut oka.
    Ja jestem osobą słabowidzącą. I jestem zdania, że o wiele bardziej osobom niepełnosprawnym przydałyby się kursy, szkolenia, warsztaty i tym podobne rzeczy, dzięki którym mogliby poznawać zawody, w których jako osoby niepełnosprawne by się odnalazły.
    Pomoc finansowa mogłaby być przyznawana na podstawie określenia zapotrzebowania na takie środki, a nie z góry wszystkim po równo za to, że są "specjalnej troski".
    Bo są ludzie, którzy chcą się uczyć, rozwijać, usamodzielnić, ale nie mają na to środków, możliwości albo zwyczajnie pomysłu (i nie tylko osoby niepełnosprawne) i są tacy, co by tylko siedzieli na, za przeproszeniem, dupie i ciągnęli zasiłek od państwa

, żeby skomentować.