Robo-copy

Długość: 74min MP3 (53,3MB) RSS

Nowe gry i nowe filmy - czy nie masz wrażenia, że czegoś w nich brakuje? A może czeka nas powtórka z roku 1983?

Martin Lechowicz

Jest sprawa. Trzeba pogadać.

  • Kacper Kruczyński
    Kacper Kruczyński
    5 lat temu

    Nie zgadzam się. Ty chyba masz na myśli generalnie MMO.
    A mówisz o czymś jeszcze innym, czyli MMO typu "plac zabaw".

    MMO można podzielić na "place zabaw" i "sandboxy".
    W pierwszym przypadku jest to co napisałeś, wykonujesz
    powtarzalne czynności. Robisz to, co przewidział dla ciebie
    twórca, reżyser imprezy. Tu masz karuzelę, tu masz strzelnicę,
    tu masz tor wyścigowy. Gra zresztą może mieć oba
    te elementy, czemu nie. Tak miał WoW kiedyś, teraz jest
    już całkowicie "placem zabaw". Idea sandboxa polega na tym, że
    dostajesz piaskownicę i już. Reszta zależy od twojej wyobraźni.
    Zobacz Minecrafta, zobacz EVE. Nie wiem czy kojarzysz stare
    gry 100% tekstowe z adminami w rolach narratorów. W sandboxie
    nie powinno być z góry napisanego scenariusza. Wykonujesz
    zadanie dla kogoś, na przykład zlecił ci odszukanie artefaktu.
    Możesz to zrobić, odnieść mu artefakt i otrzymać nagrodę, ale
    możesz też zdecydować, że zatrzymujmesz ten artefakt dla
    siebie albo przemycasz go do miejsca gdzie jest nielegalny
    i tam sprzedajesz w podziemiu. W EVE na przykład były wielkie
    wojny graczy, które pamiętają do dzisiaj. Różne układy, układziki,
    gildie, wynajmowanie najemników okupowanie konkretnych
    systemów przez konkretne gangi. Kiedyś nawet gracze mieli
    wolność do tego stopnia, że mogli stacje kosmiczne rozwalać
    gdzie dokowali inni gracze. Ale już to ograniczyli. Nie musisz
    zreszą być najemnikiem ani w ogóle walczyć, możesz być kupcem
    i założyć wielką gildię górników, zarobić kupę siana i wynajmować
    inne gildie jako ochronę. Możesz być samotnym poszukiwaczem
    artefaktów. Możesz grać w tą grę tak jak ci się podoba. To właśnie
    według mnie świadczy o braku wyobraźni, że nie wiesz co masz ze
    sobą zrobić w piaskownicy bo ci nikt nie pokazał foremek do piasku :P

    To co ty mówisz to są właśnie dzisiejsze MMO robione
    na szybko i na odwal, kopiowane z WoWa, który odniósł ogromny
    sukces ale też przeszedł wielką ewolucję i nie jest tym czym
    był kiedyś.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Ten "wycinek" ma ponad 70% światowego rynku, dyktuje warunki i wyznacza kierunek. Czy chcemy czy nie, to co produkuje Universal, Warner Bros czy Paramount to jest punkt odniesienia dla kina jako całości. A nie, z całym szacunkiem, film z Kickstartera.

    Możemy sobie porozmawiasz o niszach, proszę bardzo, ja też siedzę w niszy. Ale najpierw trzeba się zorientować w tym jak wygląda w silnik w tym samochodzie, a nie opowiadać, że wystarczy trochę pogmerać żeby zauważyć jak pięknie i z miłością zrobiona jest klamka od drzwi.

    A zrobić coś autorskiego to w ogóle jest super-prosto. Ja zresztą nic innego nie robię. A ZF Wzgarda to w ogóle pełnometrażowe filmy robi.

    Robić jest łatwo, za to trudno jest sprawić, żeby ktoś to chciał oglądać.

    Jak chcesz być optymistą to bądź, ale jak ja widzę, że w Polsce radio mówione to jest tylko Radio Maryja i TOK FM to mówię, że jest do dupy, a nie zachwycam się, że istnieje Enklawa i Kontestacja. I że sobie każdy może łatwo znaleźć, a jak nie to jest widocznie głupi, leniwy, i żenująco niekompetentny.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    To wymaga od gracza raczej braku wyobraźni, we wszystkich tych grach robi się w kółko to samo. W Just Cause 2 latasz od bazy do bazy i co z tego, że każda ma inaczej budynki rozłożone i inaczej się generał nazywa? I tak powtarzasz w kółko to samo.

    Tylko te misje, które były wcześniej przygotowane i są częścią historii są ciekawe, reszta jest zwyczajnie nudna.

    Takie gry robi się uderzając w odruch "zaliczania" gracza, coś co każe nam skompletować 100% czegoś-tam, wszystko jedno po co. To są gry oparte na prymitywnych odruchach dla ludzi kompletnie pozbawionych wyobraźni. Gdyby ją mieli to by potrzebowali fabuły - im wystarczy tylko zaliczanie.

    A jak się chcę rozrywać przy niezobowiązującej gierce to sobie gram w Lego Harry Potter. Też idiotyczne zbieractwo tam występuje, ale jest historyjka fajna i postacie fajne i animacje i tak dalej. Nie tak źle.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Ale to tak nie działa. W ogóle nie ma czegoś takiego jak "pierwszy film z danym szablonem" - wszystkie szablony są od dawna wymyślone. Ale to w niczym nie przeszkadza, my dalej lubimy słuchać historyjek.

    Nie chodzi o szablon. I nie dlatego film jest dobry albo zły, bo ma taki czy inny szablon fabuły. Nie o to chodzi.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    https://www.youtube.com/wat...

    To jest tez tak, ze pierwszy film z danym szablonem staje sie dla odbiorcy kultowy, a reszta (w kolejnosci ogladania) nie robi juz takiego wrazenia. Np. westerny Sergio Leone ktory zywcem zdzieral od Kurosawy. Co nie znaczy, ze jego filmy byly gorsze. Niektorzy ida dalej i twierdza, ze jesli czegos nie opisali grecy to Szekspir juz napewno.

  • Kacper Kruczyński
    Kacper Kruczyński
    5 lat temu

    Martin, gry "bez fabuły" to są gry przeznaczone dla pewnej grupy graczy.
    Celowo nie mają fabuły. To są tak zwane "sandboxy", chodzi w nich o to,
    że dostajesz wirtualny świat i już. I radź sobie w nim, rób co chcesz. Nie
    grasz w tym świecie już z góry spisanego scenariusza, nikt nie prowadzi
    cię za rękę. Sam tworzysz swoją własną fabułę razem z innymi graczami.
    Nie każdy to lubi, bo to wymaga od gracza właśnie trochę własnej wyobraźni
    i samodzielności. To nie są gry dla każdego. Jeśli gra oparta na takim
    modelu jest dobrze zrobiona i rzeczywiście daje ci dużo możliwości to może
    być bardzo bardzo wciągająca. Wiadomo, jeśli świat jest pusty i nieciekawy
    to taki model nie ma sensu. Niestety nie ma ich teraz dużo.

    EVE online jest świetnym przykładem.
    Tibia ma sporo tych elementów.
    World of Warcraft 7-8 lat temu też.
    Z nowszych tytułów tego typu jest Elite:Dangerous, jak ktoś lubi symulatory kosmiczne.

    Oczywiście jeśli chcesz sobie usiąść w niedzielę i się rozerwać przy
    gierce przez 2-3 godziny to takie gry nie są dla ciebie.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Ale ty znowu uparcie sprowadzasz CAŁOŚĆ dzisiejszej kinematografii do tego co się produkuje w Fabryce Snów i pokazuje w IMAXach, a to jest przecież tylko wycinek! Choć też nie zgodzę się, że wysokobudżetowa produkcja automatycznie oznacza produkt bez duszy czy niezdolny do niebanalnej aktorskiej kreacji - patrz chociażby "Grand Budapest Hotel", "Birdman", "Gone girl" - to z samego tylko zeszłego roku. Ale już poza hermetycznym kalifornijskim światkiem masz mnóstwo filmów niezależnych, często pokazywanych tylko w kinach studyjnych czy wręcz fundowanych przez kickstartera (np. bardzo dobre "Blue Ruin"). Tworzonych z pasją, miłością, świadomie, bez kompromisów. Absolutnie pozbawionych idealnych amerykańskich uśmiechów. Wbrew temu co twierdzisz dużo prościej jest teraz niż dawniej zrobić coś autorskiego, autentycznego co nie jest przy tym bynajmniej amatorskim bublem. Sprzęt i produkcja są tanie, a wiedza i środki łatwo dostępne.

    Łatwo jest mówić, że wszystko jest złe, jeśli w ogóle nie szuka się dobrego. Ale w dobie nieograniczonego dostępu do informacji jest to żenująco proste i wymaga wysiłku tylko trochę większego niż podjechanie do najbliższego Hiperkinopleksu na przypadkowy seans czy odpalenie najpopularniejszego linku na Piratebayu.

    Szczęśliwie coraz więcej ludzi się na ten wysiłek zdobywa.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    No ale jak się to ma do tego czy stare kino było lepsze czy nie? Są filmy zapamiętywalne i są niezapamiętywalne, i z tym pierwszym jest coraz gorzej. To nie o oryginalność chodzi ani o przełamywanie kolejnych barier.

    Chodzi o coś w rodzaju duszy filmu. O to było dawniej jakoś łatwiej, teraz prawie każdy film jest martwym produktem. Pewnie, że to jakieś-tam subiektywne odczucie, no ale tak sobie subiektywnie rozmawiamy, nie piszemy pracy naukowej.

    Ewolucja sztuki filmowej to fantastyczna rzecz i widać jak wiele się poprawia. Ale raz, że większość z tego co awansuje na wyższy poziom to są rzeczy techniczne i warsztatowe, więc mało ważne. A dwa, że z razem z tym przyszła potworna, nudna schematyczność. Bo jak sobie ludzie wmówią, że odkryli NAJLEPSZY schemat, to powtarzają go w nieskończoność. W końcu jest najlepszy, nie?

    W rzeczywistości sprawdza się mnóstwo rozwiązań i cały czas jest miejsce na nowe, bo ludzie cały czas chcą być zaskakiwani i zawsze ciekawi i zawsze głodni. Każdy, nawet najlepszy schemat, się znudzi.

    Co do gry aktorskiej, nie zgadzam się. Aktorzy współcześni (zwłaszcza nowe pokolenie) są tacy jakby ich nie było. Bardzo trudno trafić na rolę, którą się zapamiętuje na dłużej. Ba, ja mam trudności w tym, żeby w ogóle rozróżnić aktorów - wszyscy zaczynają wyglądać identycznie.

    W tych czasach Sylwester Stallone nigdy by nie został aktorem, a i wtedy miał trudno. Gdzie aktorzy pokroju Danny DaVito, Antony Hopkins, Jack Nickolson? Gdzie aktorzy komediowi, którzy byliby tak zapamiętywalni jak Leslie Nielsen?

    Tandeta, panie, wszystko tandeta. Wszędzie równe gęby, idealne zęby, i sprawdzone schematy. I wszystko jak z Photoshopa. Idealne.

    I martwe. Martwe, niewiarygodne, nierzeczywiste. Oglądamy nie nas samych, tylko świat sztuczny i nierealny. Nie ma już Marilyn Monroe, i nie ma szans być - na dzisiejsze standardy by była za mało pasująca do wzorca. I za gruba do tego. I za bardzo by była... ludzka.

    Nie, sorry, to nie jest już kino, które ma urok. To jest sprzedawanie plastiku. Ja to tak czuję. Subiektywnie.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    E tam. To nie profesjonalizm montażu decyduje o tym, że ludzie lubią film.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Każdego roku odkrywam nowe filmy, które poruszają mnie tak samo, jak te sprzed lat. Czasami nawet bardziej, bo mają większą świadomość stosowanych zabiegów i motywów niż starsze produkcje, więc bardziej umiejętnie je wykorzystują, ewulouwało też aktorstwo, odważniej sięga się po kontrowersyjne tematy. No tylko nie są to raczej hollywoodzkie blockbustery obliczone na zysk - ale tak samo nie były nimi starsze wybitne dzieła.

    To prawda, że żyjemy w kulturze remiksu - syntezy, antytezy i reimaginacji - ale ta kultura nie zaczęła się kilka, ani nawet kilkanaście lat temu. Słyszałeś zapewne teorię, że istnieje tylko 7 opowieści? I są to historie opowiadane już od czasów starożytności. Współczesne filmy czerpią z kina lat 50, kino lat 50 czerpało z Szekspira, Szekspir czerpał z greckich tragedii, a greckie tragedie pewnie zawłaszczyły dla siebie ustne przekazy jeszcze starszych cywilizacji. I też nie jest to coś całkowicie negatywnego, pewne formuły powtarza się w kółko, bo zwyczajnie się sprawdzają - na przykład konstrukcja trzech aktów czy krzywa napięcia.

    Zazwyczaj to co wydaje nam się
    niesamowicie oryginalne w rzeczywistości po prostu niezwykle umiejętnie stawia nową budowlę ze starych klocków.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Strażnicy Galaktyki to był film o tyle oryginalny że kiepsko zmontowany. Postacie pojawiają się znikąd, zadziwiająco szybko się zaprzyjaźniają i wszystko zmierza w dobrym kierunku, Avengers wyszło o wiele lepiej.

  • Jacek
    Jacek
    5 lat temu

    Ta sama nostalgię czy też jej nadmiar można by mi osobiście zarzucić więc również się odniosę.
    To ,że najlepsze utwory, obrazy a nawet produkcje gier powstawały właśnie kiedyś a aktualnie nie maja swoich odpowiedników może świadczyć choćby fakt w postaci tego jak wiele z dzisiejszych tak zwanych "hitów" ,w tych obszarach o których wspomniałem , jest mniejsza lub większa kalka pierwotnych konceptów jakie powstały przed laty. Tutaj akurat nie ma nic z nostalgii bo przykładów tego typu działań można by mnożyć. Co pokazuje ,że obecnie już coraz rzadziej wymyśla się cokolwiek oryginalnego.
    Najszerzej i najwidoczniej postępuje to zjawisko chyba w muzyce elektronicznej gdzie starocie już dziś z epoki breakbeatu wczesnego house'u ( lata 80' i 90') sa obrabiane na wszelkie możliwe sposoby aż jest to żenujace czasami.
    To chyba jedna z nie wielu rzeczy z jaka zgadzam się z Toba Martin w 100%. To smutne jest trochę bo dużo mówi o współczesnych pokoleniach i ich "kreatywności" .

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    To prawda.
    Z tym, że nie wiem jak wytłumaczysz, że najlepsze filmy jakie znam powstały zanim się urodziłem. A większość z nich widziałem pierwszy raz jak miałem już ze 30 lat.

    To samo z muzyką. Za dzieciństwa nie słuchałem prawie wcale muzyki, poza komputerem w ogóle prawie nic mnie nie obchodziło.

    Więc coś mi się zdaje, że chyba się przecenia tą rolę nostalgii. Ona gdzieś tam jest, wiadomo. Ale ja widzę, że stare rzeczy były o wiele lepsze i nie mam jak tego zwalić na tęsknotę za skarbami dzieciństwa. Bo ich zwyczajnie nie było.

    No, poza grami.

  • stach
    stach
    5 lat temu

    Martin nosisz ciężkie gogle nostalgii. Bardzo często jest tak, że to czego doświadczyliśmy dawniej, zwłaszcza we wczesnej młodości, jest przez nas odbierane pozytywniej niż doświadczenia obecne, pamięć lubi działać skrajnie przesiewowo. Sam wiesz, że niektórzy tęsknią nawet za staniem przez 10 godzin w kolejce po papier toaletowy (szary), bo mieli wtedy mniej lat, więcej energii i optymizmu, a i mogli przy okazji porozmawiać z ładną sąsiadką.

    W dzieciństwie każda gra wydawała się świeżym, fascynującym doświadczeniem, nawet jeśli w rzeczywistości była marnie zaprojektowaną podróbką Mario, która wieszała się po godzinie. Spędziłam mnóstwo godzin ogrywając różne dema po parę razy, ale nie dlatego, że były takie super, a zwyczajnie bo były to jedyne dostępne dla mnie opcje. Parę razy zdarzyło się, że gdy odnalazłam jakiś film, który przez mgłę wspominałam z wielkim rozrzewnieniem, to okazywał się on na mój obecny gust infantylną papką o wątpliwych wartościach.
    Są ludzie, którzy uwielbiają powtarzać, że "kiedyś muzyka była lepsza", na dowód wskazując kilka zespołów z lat 70. Ale przecież nie było tak, że przejęły one na wyłączność listy przebojów przez dekadę - szmira istniała tak jak istnieje teraz, tyle że nie przetrwała próby czasu i wypadła ze zbiorowej pamięci.

    Swoją drogą dziś robi się jak najbardziej "produkty" interesujące, zapamiętywalne i inteligentne. Tylko trzeba się po nie przejść do kina studyjnego, a nie multipleksu, tudzież na internetową niezależną platformę, a nie do działu z grami Empiku. Tam gdzie nie chodzi większość :)

  • Stefan
    Stefan
    5 lat temu

    Magia tamtych czasów polegała chyba na tym, że to wszystko było nowe i szybko się rozwijało.
    To było wkraczanie w nowoczesność. Dzisiaj wszystko jest już rozwinięte i mało zaskakujące.
    Można powiedzieć, że tamte czasy były jak dzieciństwo. Dlatego wydaje się, że były ciekawsze.

    Joystick - Klimat dawnych lat, prawie jak GSP ale w tamtym klimacie:

    https://www.youtube.com/wat...

    Poza tym wygląda na to, że kiedyś była Telewizja Edukacyjna, która całkiem nieźle zaczynała sobie radzić. Kto wie na jakim byliby dzisiaj poziomie gdyby ten projekt był promowany.

  • Stefan
    Stefan
    5 lat temu

    Słyszeliście prawdziwą historię o analusie?

    https://www.youtube.com/wat...

  • Tomek
    Tomek
    5 lat temu

    Co do nowego Robocopa to trudno nie przyznac racji.. poza jedna scena. A mianowicie moment, w ktorym 'robocop' patrzy w lustro. To chyba ta jedyna scena, ktora dotknela orginalu (i ktorej brakowalo w oryginale). Naprawde myslalem po niej, ze bedzie swietny remake...

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    A, i errata do odcinka: nowy Robocop jednak zarobił na siebie, przynosząc globalnie ok. 242 mln dolarów. W Stanach zarobił mniej niż 1/4 tej kwoty.

    Co może wskazywać na to, że USA ma już dość tej szmiry, reszta świata jeszcze nie.

  • Martin Lechowicz
    Martin Lechowicz
    5 lat temu

    Doskonałe porównanie obu filmów można znaleźć tutaj:
    http://whatculture.com/film...

    Wychodzi na to, że to dziadostwo, które nam zafundowali to nie jest kwestia pieniędzy. Współcześni twórcy po prostu nie mają pojęcia co właściwie chcą zrobić. Więc robią wszystko na raz. Jak pizza z 30 składnikami - jako pomysł wygląda zachęcająco, tyle, że się nie nadaje do jedzenia.

, żeby skomentować.