„Przedmowa” 
Pomyślałem sobie że zrobię krótki artykulik o czymś co generalnie rzecz biorąc mnie wkurwia. 
Wkurwia mnie nazywanie epoki średniowiecznej "epoką ciemnoty". Postaram się zatem rozbić parę szeroko panujących mitów z tych czasów. 
"Era Tępoty" 
 
W średniowieczu ludzie nie potrafili czytać ani pisać . Naprawdę nie wiem skąd się to wzięło. Dzięki inicjatywie kościoła nawet chłopstwo miało możliwość nauczenia się zdolności pisania i czytania, zupełnie inną sprawą było to, w jaki sposób uczono ludzi piśmiennictwa.  
Nauczyciel zbierał dzieci i uczył ich pieśni/modlitw/hymnów po łacinie. Jeżeli jakieś dziecko nie radziło sobie z zapamiętywaniem, zostawało odrzucone, by mentor mógł zająć się obiecującymi studentami. Kiedy jakieś dziecko wyuczyło się tych wszystkich formułek, nauczyciel pokazywał mu książkę i zawarte w niej słowa. Nie uczyli dzieci literek tylko całych zwrotów. Właściwie nie uczyli co po prostu mówili " Pamiętasz jak mówiłeś Pater noster at celinum? (Bardzo luźna łacina na potrzeby przykładu) Patrz [Pokazuje na wyrazy w książce] to jest pater a to celinum". Dzięki tej strategi nauczania ludzie żyjący w średniowieczu nie tylko uczyli się czytać, uczyli się techniki szybkiego czytania. Techniki lepszej niż tej uczonej tradycyjnie w szkołach dzisiaj! Jeżeli dziecko dało rade nauczyć się czytać, mentor przechodził do ostatniego stadium nauki- pisania. Warto też nadmienić iż dzisiaj chociaż poziom piśmiennictwa jest wysoki, wysoki jest też poziom wtórnego analfabetyzmu. W średniowieczy nie pierdolili się z ludźmi którzy nie chcieli się uczyć i nie tracili czasu obydwu stron ( głupich uczniów bo mogliby w tym czasie pracować, nauczycieli bo i tak by nic z tego nie było a byłoby to zapewne wielce irytujące by uczyć kamień) 
 
"Średniowiecze było wiekiem ciemnoty, gdyż kobiety traktowane były jako istota gorsza i nie mogły się uczyć" Ile ja to razy słyszałem to nawet nie chce sobie przypominać. Kobiety w średniowieczu miały system prawny po swojej stronie w różnych formach zależnie od lokacji. W XII wiecznej Szwecji na przykład, kobieta miała prawo krzyczeć na pomoc, gdy była okradana, lub działa jej się krzywda. Każdy musiał odpowiedzieć na jej prośbę o pomoc, inaczej w oczach prawa był karany. Kobiety w dużej mierze przypadków były wolne od werbunku do drużyny swojego seniora podczas wojny. Płeć piękna mogła uczyć się, czego dowodem jest iż w XIV wiecznej Francji powstało ponad 100 podręczników napisanych przez kobiety o macierzyństwie, gotowaniu, leczeniu, zajmowaniu się domem, różnych profesjach etc etc. Tak swoją drogą, wszyscy chwalą czasy renesansu, czasy "otwarcia się na człowieka" ( Stworzono mnóstwo nowych narzędzi tortur żeby otworzyć go lepiej) Za ich tolerancje i oświecenie. To podczas epoki renesansu kobiety zaczęły być traktowane jako przedmiot, straciły prawo do nauki a te które jakąś wiedzę posiadały były tępione jako wiedźmy.  
 
O co chodzi? Że wiedźmy tępiono podczas średniowiecza? Nie, podczas średniowiecza jeżeli ktoś znał się na leczeniu albo w ogóle cieszył się wielką inteligencją. Był traktowany jako osoba święta i oświecona. Stosy płonęły w erze renesansu i to płonęło ich sporo a to wszystko dzięki prasie drukarskiej Gutenberga. Wiecie, iż drugą najczęściej drukowaną książką po "Biblii" był "Młot na Czarownice" ? (Adnotacja: Przez "sporo" mam na myśli tysiące, nie miliony jak wielu myśli) 
Średniowiecze było także matką wielu wynalazków. W starożytnych obrazach zobaczyć możemy 4 konie ciągnące pług po polu. Konie te są spocone, zmęczone i i tak z trudem wykonują swoją prace. W średniowieczu to założysz sobie takie homonto i pyk! Jeden koń jest w stanie dźwigać za dziesięciu. W starożytności młyny były ręczne... w erze TĘPOTY zbudowano za to młyny wodne, które to praktycznie automatycznie wykonywały swoje zadanie, zostawiając chłopom więcej czasu na relaks lub czytanie. Powstała trójpolówka dzięki której ziemia unikała wyjałowienia, zmniejszając potrzeby przemieszczania się w poszukiwaniu pożywienia. Plastik średniowiecza! Mało o tym wie ale chłopi potrafili wytworzyć substancje szkło-plasitko-podobną. Proces polegał na maczaniu krowiego rogu w wodzie przez okres 2-3 miesięcy. Owy róg stawał się plastyczny i przejrzysty co pozwalało na wiele różnych zastosowań. Jedyne pewne zastosowanie o jakim mamy jednak zapiski było wytwarzanie z niego okien. (Archeologowie nie byli w stanie znaleźć żadnego dowodu na istnienie „plastiku średniowiecza”. Powodem jest biologiczna natura produktu, po prostu ulegał biodegradacji. Istnieją jednak zapiski w kronikach). W Średniowieczu powstały tysiące wynalazków, ten artykuł przytoczył tylko parę przykładów w nadziei iż dowodów wystarczy by zwalczyć idee ERY TĘPOTY. 
Rozmawialiśmy już o stosunku wobec kobiet w tych odległych czasach. Czy wiedzieliście też, że w okresie średniowiecznym ludzie traktowali zwierzęta jako mniej-więcej równe ludziom? Kroniki opisują przykłady SĄDÓW na zwierzętach. Była sobie świnia co zjadła dziecku część twarzy, rękę i nogę. Świnia została przyłapana na czynie. Rozpoczął się proces. Świnia dostała własnego prawnika, własny pokój... Wynikiem rozprawy była kara w postaci tych samych obrażeń jakie świnia dziecka zadała a potem śmierć przez powieszenie. Świnie były dosyć drogimi stworzeniami więc, chociaż jej posiadacz nie został bezpośrednio ukarany. Utrata świni była wielkim ciosem finansowym. Była jeszcze sprawa szarańczy pozwanej przez farmerów. Rzekoma szarańcza pożerała pola farmerów i to była jej wina. Obrońcą szarańczy był kapłan i bronił jej mówiąc iż szarańcza jest stworzeniem boskim. A skoro Bóg takim ją stworzył to nie jej wina że jest czym jest. Sprawa trwała latami i koniec końców doszło do kompromisu. Kapłan nadał szarańczy ziemię na której miała przebywać, i jeżeli szarańcza wyszłaby poza swoją ziemię i poczęła by jeść pola farmerów mogliby się jej pozbyć. Czy było to głupie? Może, ale my... rozwinięta cywilizacja walczymy dzisiaj za prawa zwierząt jednocześnie oczerniając czasy w których były one bronione! 
„Życie Codzienne” 
Ludzie średniowiecza musieli być zaradni, pomysłowi i pracowici żeby przeżyć. Kiedy rzeka wylała albo bandyci spalili wiochę. Chłopi odbudowywali ją szybciej niż to się niszczyło. Nikt nie przychodził z płaczem do premiera krzycząc „ Panie premierze.. jak ŻYĆ?”. Oni mieliby wyrąbane na to że Wisła wylała jak co X lat, wzięliby się do roboty i nie byłoby żadnego problemu. 
Pomijając oczywiste argumenty wysokiej śmiertelności, ludzie z ery ciemnoty posiadali też wiedzę, iż dziewczynki rozwijają się szybciej od chłopców. Wiekiem pełnoletności było zatem lat 14 dla chłopców oraz lat 12 dla dziewczyn. Ponad to nasi przodkowie mieli też interesujące podejście do miłości. Wiązali oni dzieci z różnych rodzin już za młodu i kazali im żyć razem tak szybko jak to tylko możliwe. Wierząc iż wspólne życie w końcu zbliży do siebie dwóch wybranków. Czy było to bardziej czy też mniej nie-ludzkie niż dzisiejsza kultura „Wolnej Miłości” tego nie powiem, na pewno było inaczej.  
Co w ogóle jest nie tak z dzisiejszym społeczeństwem że robienie dzieci uznaję się za najgorszą tragedie jaka może cię spotkać pod słońcem?! W dawniejszych czasach dzieci były inwestycją. Dodatkowo były inwestycją na wielu poziomach. Poczynając od bardziej oczywistego przedłużania rodu, poprzez pomaganie w pracach na godzenie sporów między domami kończąc. Dzisiaj dziecko kojarzone jest z „odpowiedzialnością” (Której dzisiaj wszyscy tak nienawidzą) kolosalnym kosztem, stratą czasu i wcześniej wymienioną tragedią. Jest to tak wielki temat że troszeczkę się o nim rozpiszę.  
Cała idea rodziny była zupełnie inna niż dzisiejsza wersja. Tak jak dzisiaj osoby stare są alienowane ze społeczeństwa. Odpychane i generalnie uważane za „ciężar”. Tak kiedyś traktowane były jako skarb mądrości i doświadczeń. Ponad to stary człowiek miał dużo wolnego czasu! Dzisiejsze matki płaczą że nie są w stanie zająć się swoim 1 dzieckiem w dostatecznym stopniu. Kiedyś ludzie nie próbowali walczyć z tym problemem, bo się nie da. Omijali go, jeżeli ja nie mam dość czasu, bo muszę pracować, to znajdę kogoś kto, nie tylko ma czasu wolnego sporo ale jeszcze chcę opowiadać o swoich przygodach i bajach! Starzy ludzie byli idealnymi niańkami. Pomijając bycie opiekunem, osoba stara z swoją wiedzą mogła pomóc zarządzać domem lub operacjami wioski. Przeżył w niej dobre 50-70 lat, na pewno wie jak powinno się wykonać i jak poprowadzić plany jakieś budowy, magazynowanie jedzenia czy inne. Był w tej wiosce na dobre i na złe więc, tak ja młoda burzliwa krew nie będzie uważał że świat wali się na nogi po jednym sezonie nieurodzaju.. Przeżył już ich parę i powinien działać jako siła uspokajająca i prowadząca wioskę w tych jakże niefortunnych czasach. Albo możemy na styl XXI wieczny zamknąć go w domu starców i zapomnieć o jego egzystencji! Schowajmy naszych starych pod największym kamieniem jaki możemy znaleźć. NAPEWNO nie mają żadnych niezastąpionych doświadczeń które inaczej musielibyśmy odczuć na własnej skórze? NAPEWNO. 
Skoro już mówiliśmy o starcach, pomówmy o innej możliwej niańce dla naszych podopiecznych. Chodzi mi mianowicie o całą wioskę. Jeżeli jedna kobieta nie daje sobie rady z jednym dzieckiem, a nie daje sobie rady bo musi robić to cały czas i zwyczajnie się wypala, to polecam zebrać parę takich matek i niech wymieniają się byciem opiekunem. Podczas gdy reszta z nich może zająć się szyciem ubrań czy innymi czynnościami niż pełna agonii pojedyncza opieka na wiecznie energicznym chłopczykiem. Za mało opcji? Pozostaje jeszcze jedna. Chodzi mi mianowicie o dzieci zajmujące się młodszymi dziećmi. Przeszły przez ten proces, powinny używając swoich oczu podłapać jak to się robi. Jeżeli nie to można je troszkę poduczyć i zrobione. A ponad wszystko dziecko będzie wdzięczne za odpowiedzialność jaką na nie nałożysz gdyż uzna ją za znak dorosłości. 
Podobnie wygląda to jeżeli chodzi o dzieci wykonujące/pomagające w pracy. Nie dość że dziecko będzie wdzięczne, to pomimo wszystko umysł dziecka przepełniony wyobraźnią może umilić sobie nawet czynności kompletnie monotomne i nudne. Zamieni je w zabawę. To dzisiaj w XXI wieku wzięło się to całe „Dzieci są nietykalne”. „Nie niszcz dzieciństwa dziecka” W praktyce kończy się to wychowaniem dorosłych ludzi z poziomem rozwinięcia dziecka od których nagle wymaga się wejścia w życie dorosłych. 
Wy mówicie by „nie krzywdzić dziecka pracą” A ja mówię że wolę teraz „skrzywdzić” go pracą niż potem rzucić dziecko bez żadnego doświadczenia na głęboką wodę pełno-etatowej roboty. Czy naprawdę terapia szokowa jest lepsza niż powolne i naturalne wprowadzanie nowego człowieka w życie? 
Mało ludzi zdaje sobie sprawę jak rzadką rzeczą w średniowieczu była czysta woda(Zresztą czysta woda była dosyć rzadka aż do drugiej połowy XX wieku). Studnie kopano zwykle na 5 metrów, wychodki też. Możecie więc wyobrazić sobie jakość tej „czystej wody”. Zostało to mądrze rozwiązane za pomocą alkoholu. W średniowieczu każdy chlał! Każdy, nawet dzieci, widzicie alkohol jako taki ma właściwości bakteriobójcze. Choroby w średniowieczu były częste i były mordercze nie mieli oni dzisiejszej medycyny, więc musieli sobie radzić. Alkohol tamtych czasów nie był jednak za mocny, piwo nie przekraczało zwykle 1-2 % zawartości alkoholu a metody produkcji wina pozwalały przeżyć mu do 50 lat. Wódka była i była ona uważana za napój chłopstwa (Dopiero kochany komunizm wprowadził u nas dziwne założenie iż wódka jest symbolem jakiegoś prestiżu). To wtedy powstały takie powiedzenia jak „Wypił 14 piw w karczmie i zatoczył się z krzesła nieprzytomny”. Niestety powiedzonka takie przeszły do dzisiejszych czasów bez adnotacji iż alkohol był wtedy o wiele słabszy. Obawiam się że gdyby dzisiaj ktoś wypił 14 piw... mógłby umrzeć. 
Mówi się że dzień święty należy święcić.. no nie do końca. W średniowieczu rzadko występowały „Wolne Niedziele” nie chodzi mi jednak o to, iż ludzie byli tam zapracowywani na śmierć! Widzicie w tych odległych czasach każdy Święty miał swoje święto i każde święto świętego był świętem kościelnym więc było obchodzone i pan ziemski mógł się grzecznie „odpierdolić”. A tych świąt było dosyć sporo.  
Niezwykle ważnym jest też zrozumienie jako we średniowieczu chłopi byli wykorzystywani przez swoich panów i gnębieni. Fakt niektórzy byli. Studiowanie kronik pokazuje jednak iż chłop musiał przepracować 40-60 dni w roku (Ten okres był zwiększany im później w historię brniemy osiągając poziom niewolnictwa w baroku) by spłacić swojego pana. Podczas gdy dzisiaj przeciętny polak musi pracować około 160 dni... Warto jednak dodać że standard życia dzisiejszego obywatela 1-2 świata jest wyższy niż ten średniowiecznego króla. 
 
Skoro już troszeczkę o Polsce było to warto także opowiedzieć o idei „patryjotyzmu”.Mnóstwo ludzi mówiąc o średniowieczu myśli iż ludzie mieszkający w kraju „Polska” mówiliby o sobie „Polacy”. Tak nie było, idea patryjotyzmu jako taka powstała dopiero w XVIII wieku. Do tego czasu jakbyś spytał się wieśniaka kim jest, odpowiedziałby Gnieźnianem, Poznanianem. Ewentualnie podałby nazwę swojego seniora albo jakiegoś regionu. Wielu ludzi mogło pewnie nawet przeżyć całe życie nie wiedząc że żyło w kraju Polska! Granice, pomijając granice naturalne (rzeki, pasma górskie etc. etc.) były płynne i bardzo niejasne. 
"Era pancerza" 
 
Pamiętacie może przepiękne sceny dzisiejszej kinematografii rozgrywające się w realnym lub fantastycznym przedstawieniu średniowiecza? Tyle miejsca na wyhodowanie i kultywacje kłamstw! 
 
Nieraz daje się słyszeć " zbroja płytowa była ciężka, droga i zmniejszała mobilność osoby noszącej ją". Nic bardziej mylnego. Zbroja płytowa ważyła od 20-25 kilogramów (Istniały cięższe wersje noszone przez ciężką kawalerie). Brzmi jak całkiem dużo nie? Nie! Waga rozłożona była na całym ciele, głównie na biodrach, a jej łączna waga wynosi mniej niż ekwipunek dzisiejszego żołnierza. Kwestia ceny zbroi jest tematem tak rozdmuchanym, że aż trudno było mi uwierzyć kiedy ktoś mawiał " Rycerz to wioskę całą musiał sprzedać za taką zbroje no!". Podczas gdy zwykły rzemieślnik pracując przez rok mógł sobie takową zafundować. Ostatnia część wypowiedzi zwykłego Joe wydaje się zrozumiała na podstawie jego pojęcia ciężaru pancerza płytowego. ( Znam ludzi którzy twierdzili że taka zbroja może warzyć nawet 90 kilo) Istnieje jednak materiał dowodowy w którym odziani w historyczną replikę parkurzyści wykonują skoki, uniki, przewroty, fikoły, gwiazdy oraz wskakują na konia. Niżej załączam link jako dowód. 
https://www.youtube.com/watch?v=qzTwBQniLSc 
 
Wiele filmów pokazuje ci wojowników w zbroi płytowej umierających od jednego ciosu mieczem. Zawsze kiedy oglądam tego typu kontent muszę z całych sił powstrzymywać się przed napisaniem bardzo niemiłego komentarza do twórcy. Średniowiecze było bardzo praktycznymi czasami, edukacja ludności była praktyczna, traktowanie kobiet było praktyczne i istnienie pancerza było jak najbardziej- praktyczne. Zwykła wyszywanica może zablokować uderzenie sieczne miecza. Kolczugi są na nie prawie całkowicie odporne a od zbroi płytowych po prostu się odbijają. Żaden debil nie nosiłby pancerza, który tylko cię spowalnia ( a przecież nie robi nawet tego) i nie daje żadnej ochrony. Warto też dodać że NIE! Rycerze nie potrzebowali dźwiga żeby wsiąść na jebanego konia, a zakładanie zbroi trwało około 3 minuty. W nagłym wypadku odzianie się w tylko najważniejsze części zbroi zajęłoby około 1 minutę. 
 
W filmach pseudo-naukowych lub akcji można zauważyć też aktorów noszących kolczugi. Kolczugi te wykonane są z bardzo dużych pierścieni nie dających żadnej wartości ochronnej. Mniej to boli w filmach akcji, jednak ludzie wielokrotnie próbowali pokazać iż kolczuga nie broni przed strzałą z łuku w filmach pseudo-naukowych. Prawdziwa kolczuga była robiona z bardzo małych pierścieni przeplecionych przez siebie nawzajem, nachodzących na siebie I do tego nitowanych w miejscach łączeń by wzmocnić całą konstrukcje. Zbroja ta była tak efektywna że powstawały specjalne groty do strzał z bardzo cienkim szpikulcem. 
 
Wyobraźmy więc sobie takiego wojownika noszącego wielowarstwową ochronę. Cienką wyszywanice na tym kolczugę i na tym zbroje płytową. Jakim cudem miałbyś ubić takiego przeciwnika? Jest to bardzo trudne... bardzo. Kroniki historyczne mówią o ciekawym przypadku. Król Francji był niemiły dla chłopów, więc kiedy przejeżdżał przez jakąś wioskę został przez nich napadnięty. Chłopstwo zrzuciło go z konia na ziemię i przez dobre 60 sekund próbowali wbić w niego nóż. Przez 60 sekund nie byli w stanie spenetrować jego zbroi płytowej, potem przyjechała straż i uratowała króla. Więc jak? Odpowiedź to: obrażenia obuchowe. Chociaż ciągle przebicie pancerza wydaje się niemożliwe, trauma i fala uderzeniowa twojego ciosu może złamać kości i zmiażdżyć mięśnie pod zbroją. Atak obuchem w głowę zawsze pozostanie dobrą opcją.(Więcej na ten temat w rozdziale „Rycerz i Wojna”) 
 
Coraz bardziej znanym faktem na forum publicznym jest to że nikt nie nosił rogatych hełmów. Mało ludzi wie jednak dlaczego noszenie rogatego hełmu jest nieprzydatne podczas walki. Chodzi o brak punktów zaczepienia w pancerzu. Zbroje były wykonywane w taki sposób, by cięcie „spłynęło” wzdłuż twojej ochrony lub odbiły się od niej, wytracając w ten sposób cały impet. Jeżeli takie cięcie znalazłoby punkt zaczepienia, siła ciosu skupiła by się na tym punkcie i dostałbyś „niezły wpierdol”. Swoją drogą idea „wikingów” noszących rogate hełmy została wytworzona przez angielskich kapłanów (prawdopodobnie) . Kapłani ci malowali wikingów w rogatych hełmach, lub po prostu rogach by nadać im wygląd zbliżony do Szatana. 
 
W grach oraz w filmach często widzimy postacie ubrane w zbroje skórzane. Temat zbroi skórzanych jest dosyć kontrowersyjny. Zdrowy rozsądek każe nam myśleć że ludzie używali takiego typu pancerza. Archeologia jednak nie była w stanie takowego znaleźć, gdyż jest to produkt biologiczny po prostu żaden się nie ostał. Dodatkowo kroniki są niezwykle cicho na temat użytku pancerza skórzanego. Najbezpieczniejszą metodą rozumienia tego zagadnienia jest więc „Zbroja skórzana była używana na tyle rzadko iż nie jest ona warta wymienienia”. 
 
Obiły mi się o uszy słowa popularnego Youtubera MattPata prowadzącego program „Game theory”. W swoim odcinku „Knight Vs Viking Vs Samurai” mówi on że wikingowie nie nosili na sobie pancerza bo zardzewiałby na morzu. Konserwacja zbroi olejem jest stosowana od czasów starożytności, kiedy to rzymianie musieli przeprawiać swoje legiony drogą morską i nie została zapomniana w średniowieczu. Ludy morskie nosiły zbroje... 
„Rycerz i Wojna” 
Na początek warto byłoby porozmawiać trochę o tym czym w ogóle był Rycerz? Rycerz wziął się od niemieckiego słowa „Knecht” (Sługa, wasal) oraz „rādcniht” (sługa na koniu). Rycerz był statusem społecznym nadanym przez monarchę, biskupa lub innego władce. Status ten obligował cię do militarnego wsparcia osoby nadającej ci ten status (seniora). Jako zapłatę za twoje usługi byłeś nagradzany głównie w ziemi. Rycerze byli zatem wojownikami oraz posiadaczami ziemskimi, mówiąc prościej byli bardzo bogaci.  
Większość ludzi wyobraża sobie rycerza jako ciężkozbrojnego wojownika z mieczem i tarczą. Mniej-więcej się zgadza z paroma niedociągnięciami... Po pierwsze rycerze dosyć rzadko nosili miecze w aktualnych bitwach. Miecz był bronią uniwersalną i poręczną noszono go więc w podróżach/życiu codziennym oraz mniejszych potyczkach. Podczas wojny jednak rycerze woleli nosić bronie dwuręczne takie jak długi miecz, halabardę, młot bojowy lub topór bojowy. Najważniejszą cechą broni jest jej zasięg oraz moc. Rycerz w zbroi płytowej nie miał żadnej potrzeby noszenia tarczy gdyż jego zbroja dawała mu już odpowiednią ochronę. Jeżeli rycerz nie nosił jednak zbroi płytowej albo mówimy o wcześniejszych rycerzach z czasów gdzie zbroja płytowa po prostu nie istniała, rzeczywiście mogli oni używać tarcz.  
 
Rycerz był maszyną do zabijania. Szkolony od dziecka w sztuce walki, wysportowany i zawsze gotowy na wojnę. Jako że rycerz wiedział iż będzie stawał przeciw innym podobnie uzbrojonym wojownikiem. Jego technika walki polegała głównie na atakowaniu słabych punktów zbroi takich jak- pachwiny i pachy. Tak się składa że te części ciała posiadają też arterie więc celne pchnięcie zostawi wroga krwawiącego na śmierć. Jeżeli rycerz nosił jednak broń obuchową mógł atakować gdziekolwiek dlatego też z czasem bronie obuchowe stawały się coraz bardziej popularne. W sytuacji gdzie rycerz musiałby pokonać innego ciężkozbrojnego a miałby przy sobie jedynie miecz, technika taka jak „Half-swording” została wynaleziona. Polega ona na chwyceniu miecza za ostrze i nawalanie wroga rękojeścią oraz gałką. Efektywnie zmieniasz broń sieczno-kłutą na obuchową. ( Nie nie możesz się pociąć chwytając miecz za ostrze, a nawet jakby ci się udało nosisz rękawice) 
Wiele ludzi zapomina też o tym że rycerze byli władcami ziemskimi i mogli po prostu wysłać swoich ludzi ze sobą. Niektórym rycerzom tak bardzo spodobało się zarządzanie swoim dobytkiem (Nielicznym, większość jednak lubiła się bić) iż potem wytworzył się osobny status społeczny by lepiej oddać ich pozycję – szlachta. Do tego czasu szlachta i rycerstwo było efektywnie tym samym. 
 
Ludzie myślą sobie „Rycerze musieli być psychopatami i idiotami żeby adorować akt przeszywania się nawzajem ostrymi przedmiotami!”, „Co im życie niemiłe? Po co ktoś bogaty miałby iść umierać na wojnie?”. Fakt dużo rycerzy nie miało równo pod sufitem, jednak ci, którzy mieli patrzeli na wojnę z zimną kalkulacją. Przeżywalność rycerza w wojnach była bardzo wysoka. Omówiliśmy już ile ochrony dawał rycerzom ich pancerz, do tego wszystkiego należy jeszcze dodać że rycerza po prostu nie opłaca się zabić, lepiej go unieruchomić, schwytać i dać mu możliwość odkupienia się za znacznie więcej niż pogięty pancerz i trochę koniny. Jak bardzo rycerz niezabijalnym był pokazuje nam jedna z bitew wojny 100 letniej.  
 
(Z jakiegoś powodu przedstawiłem tutaj cały przebieg bitwy po Agincourt jeżeli nie chcesz o niej czytać przejdź do napisu „TL&DR”) 
 
Bitwa pod Agincourt w 1415r. W tej bitwie resztki Angielskiej armii wracały po zaopatrzenie na swoje tereny, kiedy to ich zwiadowcy zauważyli wielką francuską armie na ich drodze. Od dobrych kilku dni padało więc pole przyszłej bitwy było całe wypełnione błotem. Dodatkowo po obydwu stronach znajdowały się lasy. Anglicy posiadali 6.000 żołnierzy w tym 5.000 łuczników oraz 1.000 ciężkiej piechoty. Francuzi mieli 16.500. 2.4K Kawalerii, 7.6K Piechoty,4K najemnych Łuczników i 1.5K najemnych kuszników. Francuzi wiedzieli o angielskiej armii wracającej po zapasy, pośpieszyli zatem swoje oddziały z niedostateczną ilością odpoczynku na spotkanie wroga. Najemne odziały dystansowe Francji były pośpieszone do tego stopnia iż nie zabezpieczyli oni swoich kusz/łuków przed deszczem. Z zamokniętym ekwipunkiem byli praktycznie bezużyteczni. Anglicy także się śpieszyli gdyż nie mieli za dużo jedzenia. Anglicy ustawili swoją armie w 1 linii z piechotą w środku i łucznikami na skrzydłach, przed łucznikami ustawili drewniane palisady by zniechęcić atak na skrzydła i zachęcić ofensywę na dobrze bronione centrum. Mieli też grupy łuczników obsadzone w lasach . Francuzi wybrali formację 3 linii z kawalerią na przedzie, ich linie były mieszanką piechoty i łuczników. Bitwa została rozpoczęta przez Anglików, postanowili podejść do przodu by francuska kawaleria znalazła się w zasięgu ostrzału. Przenieśli ze sobą pale i ponownie rozstawili swoje fortyfikacje. Francuska armia nic z tym nie zrobiła, prawdopodobnie ciągle kłóciła się z najemnikami o ich opłakany stan ekwipunku. Zaczął się ostrzał i prowokowanie wroga przez anglików. Francuska kawaleria dała się zdenerwować i przystąpiła do szarży. Błoto robi swoje, dzielni rycerze francuscy kontynuują jednak swoje natarcie wprost na palisady łuczników. Konie nadziały się na kolce co spowodowało że 1/3 wszystkich koni popadła w panikę. Rycerze francuscy nie mogli przebić się przez fortyfikacje i w końcu zostali wystrzelani. Reszta spanikowanych rycerzy uciekła przez środek swojej formacji. Potem ruszyła 1 i 2 linia francuskiej armii (może chciała pomóc dobijanym rycerzom?). Błoto przeorane poprzednią szarżą było jeszcze mniej przyjaznym gruntem dla wojsk piechoty. Musieli tak iść pod ciągłym ostrzałem, wreszcie udało im się dojść do angielskiego centrum i związali się w walce melee. Francuska piechota biła się dobrze i zaczęła przepychać angielskie centrum w głąb ich umocnień. Angielscy łucznicy brali za miecze i czym prędzej dołączali do walki z bliska by zasklepić tworzące się luki (Warto dodać że w tym momencie bitwy wielu skończyły się strzały). Parę francuskich oddziałów się załamało co dało Anglikom możliwość okrążenia połowy atakujących ich oddziałów. Wszyscy francuscy dowódcy zostali zabici co doprowadziło do poddania się okrążonych oddziałów i ucieczki reszty armii. 3Cia linia francuzów uciekła bez wzięcia udziału w całej bitwie. Anglicy mieli w swoim posiadaniu więźniów w ilościach przewyższających całą swoją armie. Król Henryk V w obawie przed więźniami zdającymi sobie sprawę ze swojej przewagi liczebnej kazał ich wszystkich zabić. 
 
[TL&DR] 
Archeolodzy nie znaleźli śladów przebicia na hełmach i zbrojach francuskich żołnierzy, znaleźli za to mnóstwo przebić na twarzach ofiar. Żołnierze ci nosili hełmy typu „Basinet”. Który to dawał świetną ochronę przeciw strzałom, znacząco utrudniał jednak widoczność oraz oddychanie, ta druga wada okazała się śmiertelna. Wojownicy chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza otwierali przyłbice i dostawali strzałę w twarz. Straty oszacowano na: Anglia 100-600/Francja 3K-13k.  
 
Nawet na tak nieprzyjaznym polu bitwy głównym powodem śmierci rycerzy była wada hełmu! (Nie wspominając o tym że cała walka była fatalnie poprowadzona). Była to też jedna z większych bitew średniowiecznych. Co ciekawe podczas wojny 100 letniej wykształcił się specjalny typ prowokacji. Pamiętacie stare dobre FUQ YOU? Angielscy łucznicy są dumnymi wynalazcami naszego ulubionego gestu. Stworzony był on jednak w innej formie, zamiast pokazując komuś palec środkowy, łucznicy pokazywali francuskim wojskom palec wskazujący i środkowy. Które to odpowiadały za naciąganie strzały. Wzajemna nienawiść urosła do tego stopnia, że angielskim jeńcom wojennym obcinano te palce by ci, już nigdy nie mogli użyć łuku. 
 
„Żeby zostać rycerzem, najpierw musisz służyć jako giermek dla rycerza, czyścić jego gacie i jego konia przez parę dobrych lat”. Zapewne wielu ludzi właśnie tak myśli. W rzeczywistości giermek nie czyścił gaci, nie polerował zbroi i nie karmił koni. Od tego były pachoły. Giermek był dziwnym i drogim tworem, na który tylko najbogatsi mogli sobie pozwolić. Większość rycerzy ani nigdy nie była giermkiem ani takowego nie posiadali. Czym zatem zajmował się giermek? Dworowaniem, treningiem, nauką oraz ucztami. 
 
Nachodzi więc pytanie „To jak zostać tym rycerzem?”. Rycerzem najczęściej zostawało się podczas wojny (lub dziedzicznie). Jesteś sobie takim chłopem zabranym z pola, dają ci włócznie do ręki, hełm na głowę i zaciągają do walki. Jak się wykażesz czymś heroicznym... uratujesz ważną osobistość, utrzymasz ważny punkt albo go zdobędziesz. Król w podzięce za twoje dokonania może pasować cię na rycerza. Oczywista sprawa, raczej nie będzie to ceremonia pełna przepychu ale rycerz to jednak rycerz! Król Władysław II Jagiełło był znany z tego, że pasował ludzi na rycerzy przed większymi bitwami. Celem było zwiększenie morale w armii. Jakbyś był takim Bartkiem z Bagniska co się do armi zaciągnął. Chcesz młucić tym mieczem, bić i zabijać i jak cię jeszcze sam Król na rycerza mianuje to byś nawet i sam na wroga pobiegł! 
 
„Wojna-Oblężenia” 
Wojny w średniowieczu prowadzone były na o wiele mniejszą skale niż się to ludziom wydaje. Często zdarzały się oblężenia prowadzone przez 200 ludzi przeciw 50 obrońcom.  
Za każdym razem gdy słyszy się o ogromnym oblężeniu gdzie dziesiątki tysięcy żołnierzy napierało na miasto bronione przez dziesiątki tysięcy obrońców chodzi raczej o czasy starożytności. 
 
Maszyny oblężnicze. W rzeczywistości użycie maszyn oblężniczych było nie aż tak efektywne jak większość z nas mogłaby myśleć... Zamki są cholernie trudne do zdobycia. Większość z nich jest niezniszczalna. Dlatego też prowadzenie oblężenia wyglądało zgoła inaczej. 
Lecz dla mojej wygody wymienimy wszelkie możliwe sposoby na podbicie zamku stosowane. 
Katapulty i trebusze. Zadziwiająco te maszyny oblężnicze praktycznie nie były w stanie przebić się przez mury większości zamków (Co nie świadczy o tym że nie były używane, po prostu nie były efektywne). Jeżeli ktoś miał czas na zbudowanie odpowiednio wielkiego trebusza to dałby rade. Kto jednak miał na to czas, inżynierów i pomysł. No.. Był taki jeden zrobiony przez króla Edwarda I w 1304 nazwał go „Warwolf”. Cacko miało 6 pięter i jednym strzałem zawaliło cały mur... ale to wyjątek. Warto dodać też iż, gdy obrońcy zobaczyli to monstrum od razu się poddali a król Edward i tak chciał wypróbować swoją piękną nową zabawkę... taaa. Historycznie jednak (pomijając pewien wyjątek...) trebusze były raczej mało efektywne do ataku. Sprawdzały się jednak o wiele lepiej podczas obrony.. i nie mówię tutaj tylko o trebuszach. Mangonele, balisty, katapulty. Wszystkie te machiny były o wiele lepsze do obrony. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Machina była dobrze ufortyfikowana, prawdopodobnie była już wcześniej wybudowana więc oszczędzałeś dużo czasu i nie musiałeś targać ze sobą lub zbierać amunicji. 
 
Wieże oblężnicze. Tak! Wieże oblężnicze były dosyć skutecznym sposobem zdobycia zamku wroga... jeżeli dało się nią podjechać. Ale! Jeżeli dało się, to działało. 
 
Podkop. Stosowanie podkopu miało na celu wykopanie tunelu pod wrogie mury, spędzenie i zaszlachtowanie tam wielu świń, wrzuceniu tam chrustu, drewna, oleju skalnego(Ropa wypływająca ze skał) i podpaleniu tego wszystkiego w cholerę. Cała ta amalgamacja podpalona osiągała zatrważająco wysokie temperatury, gorący tłuszcz jest zaskakująco skuteczny. Okazuje się że mury budowane z wapniem (Większość murów średniowiecza) są wrażliwe na proces wypalania. Wapno wypalone raz dostaje twardość, wypalone drugi raz.. zamienia się w popiół i zawala mur.  
 
Rampa. Budowanie ramp z ziemi na wysokość murów było stosowane w starożytności, gdzie do dyspozycji miałeś o wiele więcej ludzi, a mury były niższe. W średniowieczu technika raczej nie stosowana. Im wyższy mur tym więcej ziemi potrzebujesz, z tym że mur buduje się w pionie a ziemia rozwala się w piramidę, ilość potrzebnej ziemi jest zatem diametralnie większa przy wyższych murach. 
Przenoszenie chorób drogą balistyczną. No niestety zdarzało się i do tego było jedną z bardziej „nieludzkich” taktyk. Bierzesz parę martwych gnijących ciał swoich towarzyszy/zwierząt nakładasz na katapultę i świst! Na wroga. Ludzie oczywiście nie będą zbliżali się do gnijących zwłok... zwierzęta jednak chętnie poczęstują się truchłem i przeniosą kochane zarazy na obrońców. 
Zagłodzenie wroga lub zniszczenie/przeczekanie źródeł wody było dobrym ruchem, jeżeli miałeś na to czas. Obrońcy zamku starali się mieć jak najmniej ludzi by nie tracić za dużo zasobów. Efektywna obrona zamku nie ma na celu pokonania wroga, lecz zatrzymanie go na tyle długo że musi on wracać/iść dalej lub twoje posiłki dojdą. Potrzeba przeto bardzo małych ilości obrońców by osiągnąć ten cel. Zamek sam w sobie jest potężną strukturą defensywną. Czasami zdarzało się że obrońcy zamku ewakuowali z niego ludzi by utrzymać tylko minimalną potrzebną ilość personelu ( i bo za dużo jedzą) a wrogi generał zaganiał ewakuowanych ludzi z powrotem do zamku by wróg szybciej się zagłodził... Mówiłem wcześniej, ludzie raczej nie tykali gnijących zwłok. Nie jest to do końca prawda, w sytuacji skrajnego głodu, kiedy już każde zwierze będzie zaszlachtowane i pożarte ludzie skłaniają się ku kanibalizmowi i jedzeniu trupów. Zdarzało się, że obrońcy odkopywali swoich martwych towarzyszy by ugotować ich i skonsumować... Wydaje się to nieludzkie i trudno się z tym nie zgodzić. Warto jednać dodać, iż ludzki umysł posiada bardzo silny mechanizm przetrwania i po 3 dniach bez jedzenia twoja moralność spożywania innych członków twego gatunku lub w ogóle czegokolwiek jest przyćmiona zwykłym instynktem przetrwania... W takich warunkach dodatkowo rozprzestrzeniają się wszelkie choroby i zarazy. Szczególnie biorąc po uwagę fakt iż ciężko jest zapanować nad głodującymi. Ci zaczną stać gdzie popadnie, mordować się nawzajem i wynajdywać nowe ciekawe sposoby spożywania swoich braci... Efekt zagłodzenia i wynikająca z niego demoralizacja oddziałów może występować po dwóch stronach frontu. oblężeni zwykle mają „ograniczone ilości jedzenia” jako iż ich linia zaopatrzeniowe są przeważnie zablokowane. Oblegający z drugiej strony mają o wiele więcej gęb do wykarmienia i przeważnie nie są w stanie określić dokładnej daty zwycięstwa więc ich zasoby żywności mogą być źle wyliczone i niewystarczające. Po paru dniach/tygodniach pole bitwy zamienia się w morze ciał, błota i fekaliów a choroby tylko na tym korzystają. 
 
Najszybszą i najbardziej efektywną metodą zdobycia zamku było przetransportowanie szpiega w szeregi wroga. Zamek był stworzony tak by praktycznie nie dało się go zdobyć od zewnątrz. Ta doktryna budowlana zostawiła go jednak wrażliwym na ataki z wewnątrz. Wymieniony szpieg miał zwykle zadanie otwarcia bramy i wpuszczenia atakujących. Strategia ta wymagała jednak uprzedniego planowania, co nie zawsze możliwym jest podczas wojny. (Ewentualnie nie raz bywało tak że dało się przekupić jednego z obrońców) 
 
„Epilog” 
Mam nadzieję iż mój krótki artykuł rozwiał wiele istniejących miskoncepcji. Zapewne mógłbym pisać tak i pisać i jeszcze wiele by stron powstało ale jak pisać zacząłem tak natrafiłem na wiele problemów odnośnie poprawnej redakcji i doboru nazw rozdziałów.. Tak czy inaczej! Jeżeli się podobało napisz komentarz. Jeżeli coś zjebałem, napisz komentarz! Jeżeli z czymś się nie zgadzasz, napisz komentarz! Osobiście uważam średniowiecze za jeden z ciekawszych i najmniej zrozumianych okresów historycznych. Wiele miskoncepcji powstało w czasach późniejszych, gdzie aktorzy grający w teatrach przebrani za karykaturalne wersje rycerzy czy chłopów śmiali się z przeszłości. Wiele powstało przez filmy i gry ( papierowe zbroje płytowe) a wiele z nich powstało z zwykłej ludzkiej ignorancji. Moim celem była walka z tą że ignorancją by pokazać tobie drogi czytelniku średniowiecze w innym świetle. 
 
PS: Jeżeli chcecie bym kontynuował spisywanie moich myśli na ten temat. A do pokrycia mam jeszcze: Kampanie, magazynowanie żywności, łuki, religie, krucjaty, tortury, handel, dokładny opis zamku i jego fortyfikacji i wiele innych 
 
Tako rzekłem ja. Xeno  
Cyah around! 
 
 
 
 
 
 
 
 

Komentarze
comments powered by Disqus
O programie "Krótkie Histeryjki"
logo

Takie tam wypociny człowieka, krótkie opowiastki lub wiersze o tym, co mi się nie podoba, lub po prostu opowieści fantastyczne. Zapraszam do komentarzy i opinii.

Zasubskrybuj ten program, a dostaniesz powiadomienie o każdym nowym odcinku.

Radio bez reklam!

Enklawa nie jest radiem komercyjnym, państwowym, instytucjonalnym, partyjnym. Jest radiem dostępnym publicznie i za darmo, finansowanym wyłącznie przez dobrowolne "co łaska" od słuchaczy.

Wspieraj

Zaloguj się!

albo użyj maila:

Zapomniałeś hasła? U nas nie ma hasła!

Ustawienia

Close